Łódź

Elżbieta

Miała szaroniebieskie oczy i drobne ciało. Wstrząsały Nią dreszcze kiedy płakała wychylona z okna pociągu na Dworcu Gdańskim. Krucha, jeszcze na wpół dziecinna, a już nagle wydoroślała w swoim cierpieniu istota odtrącona przez tak wielu z nas. Jeszcze bezbronne dziecko, u zarania dorosłości naznaczone piętnem potępionej kasty "źle urodzonych", niegodnych Polski. Wiem, że nie chowała urazy do swojej polskiej Ojczyzny, chociaż miała do tego pełne prawo. To Ona była wspaniałomyślna, a nie Polska. Mamy prawo tęsknić i za tymi wspaniałomyślnymi, którzy wybaczyli oraz za tymi, którym trauma wygnania do dzisiaj nie pozwala wybaczyć. Każdy kto w 68' roku widział te łzy będzie tęsknił i wciąż będzie liczył na wybaczenie, że tak niewiele mógł wówczas zrobić; prawie nic, poza pamięcią i tęsknotą wyrytą w sercu do końca życia.

 


Autor: J.


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Anonymous
Comment
Re: Elżbieta
Komentarz:7 , pią marzec 19, 2010, 11:23:46
Jezeli bys mial ochote na bardziej osobisty kontakt, to napisz na sepa@mail.dk
El.
J.
Comment
.....
Komentarz:6 , pią marzec 19, 2010, 09:12:31
Do dzisiaj stoję na tym Dworcu w myślach i w uczuciach unurzany po kolana. Oglądam czerwone światła odjeżdżającego w dal pociągu, który wyrywa mi serce z każdym stukotem kół........... stuk, puk, stuk, puk, stuk puk......

Znika moja miłość za horyzontem, a ja stoję i niczego nie mogę zrobić!!!!!!!!! Tylko wyć. Do dzisiaj wyję, bo to było jedno wielkie zło, jeden wielki ból. Jakiś skowyt przeciągły jakby wilczy. Rwało mi z gardła wielkie kawały tego wycia bezgłośnego kiedy ten cholerny pociąg znikał.

Spotkałem potem Elżbietę kilka razy. Gościła w moim domu wraz ze swoim mężem i z dwójką cudownych dzieciaków.

Ta historia ma swój happy end.

Łaziliśmy po moim mieście innym już niż Łódż i rozmawialiśmy. Strasznie długo i strasznie do bólu. Była już dorosłą kobietą, a ja byłem już dorosłym mężczyzną. W jakiejś nocnej kafejce postawiłem na stoliku dwie lampki koniaku. Pachniał ten trunek bukietem uczuć ciepłych.

W końcu zapytałem Ją "Czujesz się Polką, czy Żydówką?" I nagle Jej wzrok stwardniał. Spojrzała na mnie swoimi wciąż ślicznymi oczami, pod którymi zawsze topniałem jak lód chociaż ze mnie kawał chłopa jest niepodatnego na zmiany temperatury, spojrzała bardzo poważnie i powiedziała "Jestem POLSKĄ Żydówką". A mnie wtedy serce pękło i się rozpłakałem jak bóbr. To wciąż była ta moja wielka miłość, chociaż już zupełnie w innym wymiarze niż kiedyś.

Co ja tu Wam będę pisał. Nie tylko Elżbieta cierpiała. Myśmy także wyli do Księżyca, chociaż bardzo nie wszyscy......................


Nie wiem, czy to tutaj zamieszczę. To jest chyba zbyt osobiste.
J.
Comment
@ Elżbieta
Komentarz:5 , czw marzec 18, 2010, 14:26:21
Także, a przede wszystkim dla Ciebie, kimkolwiek jesteś, Elżbieto.
Anonymous
Comment
Re: Elżbieta
Komentarz:4 , pon luty 15, 2010, 22:45:26
Nie wiem, czy to o mnie. Ale to nie jest wazne...Mogloby byc. B. mnie wzruszylo. Dziekuje.
Elzbieta
betlej
Comment
Piekne
Komentarz:3 , wto luty 02, 2010, 20:39:06
Co Pan ma na myśli, panie Maćku?
maciek
Comment
piekne ale boli
Komentarz:2 , wto luty 02, 2010, 17:05:56
jedno z najpiekniejszych zdań o Marcu... najprawdziwsze... panie rafale, może by tak w Muzeum Historii Żydów Polskich... ?
betlej
Comment
Elżbieta
Komentarz:1 , wto luty 02, 2010, 14:12:26
Dziękuję za ten piękny tekst... Może uda mi się napisać go na jakiejś ścianie...