Grodzisk Mazowiecki

Szyje

O Szyje dowiedziałam się z książki prof. Pełczyńskiego. Dotyczyła zupełnie innego tematu, ale z powodow osobistych, jeden rozdział profesor poświęcił właśnie jemu. Przed wojną Szyje pracował u jego ojca. Był przyjacielem rodziny. W czasie wojny mieli jeszcze sporadyczny kontakt, ale w ktorymś momencie Szyje przepadł bez wieści. Profesor do dziś poszukuje jego śladow. W Grodzisku Żydow było wielu. Dziś jednak pamiętają o nich tylko stare kamienice, cieniste podworka, osypujące się gzymsy. Ludzie nie. Żydzi, w pamięci mieszkańcow, zamienili się w bezosobowy ogolnik, abstrakcję. Mam nadzieję, że historia Szyje stanie się kluczem do pamięci nie o Żydach z Grodziska, ale o konkretnych ludziach.


Autor: Joanna


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Joanna Sarnecka
Comment
do komentarza
Komentarz:2 , nie marzec 14, 2010, 10:54:23
Bardzo dziękuję za ten komentarz. Może trochę przewrotnie, inaczej niż to było w zamierzeniu, historia Szyje dotknęła czyjejś pamięci. Działam w grupie społecznikow, o ktorych wspomniała Pani w swoim komentarzu. Wiem, że są osoby, ktore pamiętają. Nie jest to jednak wiedza ogolna, to jest raczej doświadczenie jednostkowe. W naszych działaniach bardzo nam zależy, żeby ta jednostkowa pamięć o Żydach z Grodziska stała się dostępna dla innych miaszkańcow, żeby to było wspolne dziedzictwo, niezależnie od tego, jak długo ktoś w Grodzisku mieszka. Będziemy się starali, w związku z tym, gromadzić i udostępniać dokumenty, opracowania, zarejestrowane historie ludzi pamiętających dawnych mieszkańcow. Może udałoby sięzarejestrować historię, ktorejś z osob przez Panią wspomnianych. Zapraszam serdecznie w następną sobotę, 20 marca, do Centrum Kultury w Grodzisku na "Ulicę Żydowską". Od 11 rusza gra terenowa, od 13 warsztaty Jidysz, wycinanek i tańcow, potem spektakl Teatru NN i koncert zespołu Cukunft. Mam nadzieję, że ta impreza stanie się takim mocnym wejściem tematu w powszechny obieg. W razie czego proszę o kontakt: ulicazydowska@gmail.com Pozdrawiam
Anonymous
Comment
Re: Szyje
Komentarz:1 , nie marzec 14, 2010, 10:40:17
Nic nie wiem o Szyje, ale słyszałam (od rodziców i od lokalnych społeczników) oraz czytałam o Żydach, którzy żyli w Grodzisku Mazowieckim przed wojną. Znałam także współczesnych Żydów, którzy tutaj mieszkali. Dlatego nie mogę całkowicie zgodzić się z zamieszczonym tu tekstem. Mianowicie wydaje mi się, że nie do końca jest tak, że o grodziskich Żydach pamiętają tylko kamienice, podwórka, gzymsy, ale nie istnieją oni w ludzkiej pamięci. Te słowa powodują, że na moich ustach pojawia się słowo "nie". Nie jest bowiem tak, że o Żydach pamiętają tu tylko kamienie. Nie jest tak, że w pamięci mieszkańców zamienili się Oni w bezosobowy ogólnik, abstrakcję.
Co prawda, nie odbieram całkowicie wiarygodności powyższemu tekstowi, bo zapewne niektórzy mieszkańcy tego miasteczka nie wiedzą, że mieszkają w miejscu, które kiedyś było sztetlem, zapewne dla niektórych istnieli Oni tylko w Grodzisku Mazowieckim na kartkach książek temu miastu poświęconych.
Ale przecież są też tacy, którzy o Nich pamiętają. Do takich osób należy na przykład moja Mama, która wielokrotnie opowiadała mi o swoim Koledze Edwardzie, będącym Żydem i o Jego Mamie-Żydówce. Dla Niej nie był On anonimowym Żydem, lecz Żydem znanym z imienia. Co więcej, nie był On dla Niej ?Żydem?, lecz istniał On w Jej świadomości jako najlepszy kolega z podwórka i ze szkoły (w ich codziennych kontaktach ?narodowość? nie istniała; określano ją tylko w niektórych sytuacjach). Ponadto Pan Edward nie jest Żydem, który był. On nadal tu jest. Niedawno wrócił z emigracji.
Konkretną, cielesną, a nie tylko zarysowaną na łamach książki, Żydówką była opiekunka mojej koleżanki. Wydaje się nam, że w wyniku traumatycznych doświadczeń, jakie przeszedł Jej naród, niewiele chciała mówić o swoim pochodzeniu, ale myśmy o tym wiedzieli, to znaczy rodzina, u której niańczyła dzieci i ja ? dobra koleżanka jednego z tych dzieci. Pamiętam, kiedy po Jej śmierci zostało znalezione zdjęcie z hebrajskimi napisami, to bardzo pobudziło to naszą nastoletnią dziewczęcą wyobraźnię. Moja koleżanka - wychowanka tej Pani chciała się dowiedzieć, czegoś więcej o tym napisie, jeździła do gminy żydowskiej i tym podobnych instytucji.
Miałam także sąsiadkę Żydówkę ? Panią Genowefę (nie była praktykującą Żydówką, z resztą jak wiadomo współcześnie niewielu praktykujących Żydów jest w Polsce).

Ponadto bardzo dobrze znam osobę, która poznała niektórych grodziskich Żydów, która ma świadomość, jak była historia tutejszych żydowskich mieszkańców, która będąc dzieckiem, wielokrotnie chodziła oglądać grodziski cmentarz żydowski, i która kiedy dorosła, postanowiła napisać doktorat z zakresu Jewish studies, i która niekiedy ma wrażenie, że gdyby nie miejsce, w którym się wychowała, to nie zajmowałaby się tą tematyką (choć pewnie także przez wiele innych czynników tym się zajmuje).

Dlatego też wydaje mi się, że nie można powiedzieć, że o grodziskich Żydach pamiętają tylko kamienie. Sądzę, że są osoby, w których pamięci Oni żyją, co więcej, znali oni Żydów, którzy tu żyli. Może są to nie liczni mieszkańcy, a może jest ich więcej niż ?trochę?, nie wiem, nie znam badań statystycznych na ten temat, jestem jednak pewna, że istnieją Oni także w ludzkiej pamięci, że niekiedy wręcz zapisali się w Niej poprzez interakcje społeczne.
***
Historia zapisania w przestrzeni miasta jest jednak ciekawym wątkiem. Pamiętam, że kiedy 12 grudnia 2009 roku jechałam do warszawskiej Synagogi na zapalenie II świeczki chanukowej, to przechodząc przez bardzo kolorowy, świątecznie przystrojony (choinki, świecące gwiazdy, anioły itp.) grodziski deptak, zastanawiałam się: jak wyglądała ta ulica, kiedy Żydzi stanowili tu duży procent społeczeństwa? jak czas świąteczny zapisywał się w tej ulicy? czy były widoczne w oknach świeczki chanukowe? jakie świąteczne artefakty wypełniały przestrzeń?
Ostatnia modyfikacja: maj 07, 2010, 10:10:07 przez: betlej