Grybów

Ryfka

Tęsknię za tamtym Grybowem.

Małopolskie, czy jak kto woli, galicyjskie kwitnące miasto powiatowe. Dzwony dwóch kościołów, śpiewy dwóch synagog, gwizd superszybkiego pociągu Lukstorpeda z turystami z Warszawy, a może Lwowa, mknącego po wysokim austriackim wiadukcie do górskiego kurortu w Krynicy. Uderzanie urzędniczych pieczątek, rżenie sprzedawanych koni, gwar Żydów, Łemków, Cyganów i Polaków, uwijających się między straganami na rynku. Dobijanie targu, śmiechy, brzęk kufli. Cztery, a może i więcej języków.

Małopolskie, czy jak kto woli, galicyjskie peryferyjne, senne miasteczko. Jeden kościół, łańcuch samochodów przejeżdżających przez rynek, lecz niezatrzymujących się. Chylące się stare domy z drewna i odrapane stare wille, burzone i zabudowywane "przestronnym" budownictwem. Bloki. Dziurawe mury synagogi ortodoksyjnej. Boisko sportowe w miejscu synagogi postępowej. Gęsto zarośnięty kirkut, macewy tkwiące horyzontalnie w ogródkach i na dziedzińcach. Milczenie.

Brak.

grybow1 Autor: Stephen Shooster, po lewej synagoga, po prawej kościół pw. św. Katarzyny, 2011

Spośród pięciu tysięcy mieszkańców miasteczka i przyległych wsi, jedna piąta ginie w podobnie małej miejscowości, tylko odległej o 200 km, w Bełżcu na lubelszczyźnie. Trzy i pół setki Żydów jest rozstrzelanych w sąsiedniej wsi, tuż obok klasztoru. Niemcy wysadzają austriacki most, "przy okazji" rozpada się pobliska synagoga, jak wiele budynków wokół. Rosjanie palą drewniany kościółek, liczący pół tysiąca lat. Łemkowie zostają rozproszeni przez "polski" rząd na ogromnym obszarze Ukrainy i zachodniej Polski.

Cyganie już nie bywają na jarmarkach ze swoim miedzianymi wyrobami, zajmują się tylko handlem obnośnym towarami z Chin. Łemkowie nie mają do czego wracać, wszystkie wsie zaludnione Polakami, w większości ich domy już nie istnieją, zastąpione nowymi willami, za pieniądze zarobione w Niemczech tudzież Irlandii. Cerkwie pozamieniane na kościoły.

Żydzi? Owszem, pojawiają się, "raz na ruski rok", wzbudzając popłoch i sensację zarazem. Czasem nocą odwiedzają swój zaniedbany cmentarz. Przedziwny to naród, przedziwne obyczaje... Zaraz... Naszą Matkę Boską Grybowską też się woła Przedziwna. W telewizji mówią, że była Żydówką. Może i coś jest na rzeczy, na tym obrazie jakaś taka czarna...

Różni się postrzeganie Żyda w małym miasteczku od dużego miasta. Nie ma żadnego festiwalu kultury żydowskiej, nie ma paneli dyskusyjnych, pełnych gadających głów, nie ma wystaw, nie ma obchodów. Nie ma mowy.
Jest wiatr tańczący w synagodze, mech przytulający się do nagrobków otoczonych wysokim płotem.

kirkut Grybow Autor: Kamil Kmak, kirkut w Grybowie, 2010

Tylko babcie, te najstarsze, 80+, wciąż tęsknią. Za Ryfką, za Chajcią, za przystojnym Icchakiem, co wcale nie nosił pejsów. Za cukierkami od Wajsa, słoniną od Herśka, kolorowym notesem od Hartmana. Za zapachem chleba przed szabasem u Langsama. Tęsknią gdzieś w zakamarkach duszy, w strzępkach pamięci, w urwanych zdaniach. Oczy im wilgotnieją, gdy słyszą znów w głowach echa wystrzałów, jak w tamten dzień nad ranem przy żniwach. I te przeszywające, wielokrotne krzyki „wody, wody!” dobiegające z pełnych wagonów, gdy nie można było nic już zrobić.

Nie jest łatwo tak tęsknić.

 

Kamil Kmak.


Autor: Kamil Kmak


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Stephen Shooster
Comment
Deep Well of Thought
Komentarz:3 , pią wrzesień 30, 2011, 21:20:37
I like how this poem takes you back to the not so ancient past. Wind blowing through the silent Synagogue. The smell of bread - missing.
Nicely done.
Elżbieta Podleśna
Comment
Re: Ryfka
Komentarz:2 , pią wrzesień 30, 2011, 15:46:42
Niedawno wróciłam z miejsc nadbużańskich. Stamtąd też dawne ślady wymiata miotła niepamięci i czegoś gorszego niż niepamięć. W Sławatyczach k. Włodawy na kirkucie zostały tylko dwie w pół pęknięte macewy. Przechodząca kobieta pyta: "Nie boicie się tam wchodzić? Tam tylko żmije i kleszcze!". I dodaje, że w zeszłym roku były jeszcze dwie macewy, ale ktoś wyniósł. Też się nie bał żmij i kleszczy...
michał
Comment
nic tylko zanucić;)
Komentarz:1 , pią wrzesień 30, 2011, 13:35:59
http://damantris.wrzuta.pl/audio/6faZEDrV2z8/edyta_geppert_-_tak_jak_malowal_pan_chagall