Białystok

Moja nowa rodzina z kibutzu.

W połowie marca, w czasie święta Purim, przebywaliśmy z żoną w Izraelu. Była to niezwykle piękna i poruszająca wizyta. Spotkaliśmy się z życzliwym i ciepłym przyjęciem.

Na zaproszenie Guy'a, którego poznałem podczas mojej prezentacji projektu Tesknie na uniwersytecie w Tel Avivie, odwiedziliśmy jego rodziców, żyjących w kibutzu na krawędzi strefy Gazy. Nie obyło się bez przygód - w drodze na miejsce otrzymaliśmy informację, że ze strony Gazy poleciały pociski w stronę miejscowości izraelskich. W sumie 49. Część spadła na przedszkole żydowskie. Na szczęście był szabas i nikogo w przedszkolu nie było. Cała okoliczna ludność zamknęła się w schronach i musieliśmy czekać na odwołanie alarmu na ustronnej stacji benzynowej.

Gdy gotarliśmy na miejsce, okazało się, że - pomimo bliskości bojowców Hamasu - wszystko płynie swoim własnym sielskim rytmem. Kwitną kwiaty, dzieci się bawią, staruszki wyciągają nogi do słońca. Nie mogliśmy się nadziwić organizacji kibutzu.

Przywitano nas niezwykle serdecznie. Obiad podano na tarasie, a nie tak, jak to zwykło bywać kiedyś - we wspólnej jadalni. Na obiad były sałaty, kurczak w sosie, zapiekany placek ryżowy (znakomity), słodkie ziemniaki, sałatka z ananasa z rodzynkami. A na deser... makowiec! Rachela, mama Guy'a jest z Białegostoku.

weranda

Tak wygląda weranda domk rodziców Guy'a. Kiedyś jej nie było, a posiłki jadane były wspólnie przez całą wspólnotę w centralnej jadalni.

spacer

Spacer po kibutzu. Magda - moja żona, Anat i Guy. Po lewej widać wspólną jadalnię.

kwiaty

W kibutzu jest wiele egzotycznych drzew. To jest z Indii.

internat

Guy pokazuje nam internat, w którym mieszkał, gdy był chłopcem. W kibutzu dzieci mieszkały we wspólnych dormitoriach, z dala od rodziców. Mówi się nawet o całym pokoleniu dzieci żydowskich, ktore wychowały się "bez" rodziców. Dla niektórych z nich była to trauma. Guy twierdzi, że takie doświadczenie było super.

przedszkole

Oglądamy przedszkole dla najmłodszych dzieci w kibutzu. Dziś działa ono jak zwyczajne przedszkole od 9tej do 17tej. Dzieci nie ma, gdyż akurat jest szabat.

widok

Rodzice Guy'a mieszkają w kibutzu od jego założenia w końcówce lat 40tych i należą do grona członków założycieli. Kibutz przeżywał ciężkie chwile w latach dziewięćdziesiątych, gdy zmieniły się realia ekonomiczne świata i mała społeczność musiała odnaleźć się w warunkach globalizacji. Kibutz przetrwał, wyszedł z zapaści i dziś nieźle funkcjonuje. Jednak zasady społeczne panujące w komunie musiały ulec zmianie. Nastąpiła tak zwana dywersyfikacja, czyli zastąpienie radykalnej komunistycznej organizacji życia na bardziej prywatną. Kiedyś wszystko było wspólne - wspólna praca, wspólne pieniądze, wspólna własność, wspólne posiłki, opieka zdrowotna, a nawet wspólne dzieci - wychowywane przez całą społeczność z ograniczonym udziałem rodziców. Dziś już tylko opieka zdrowotna jest kolektywna, reszta została rozparcelowana i kibutz przypomina bardziej ośrodek wypoczynkowy niż komunę. Poziom życia poszczególnych członków społeczności jest jednak bardzo wysoki - starszych ludzi stać na wycieczki po świecie, wizyty w Tel Awiwie, korzystanie z kultury. Wiodą spokojne, pełne radości życie wśród pól i kwiatów. Jedynym zgrzytem jest bliskość Gazy i wojny z nią związanej. Sypialnie tych domków to w istocie schrony przeciw bombowe. Taka realita. 

 


Autor: Rafał Betlejewski


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Malgorzata Fabiszak
Comment
Re:
Komentarz:5 , pią kwiecień 29, 2011, 10:16:24
Jak napisałam w emailu do Pana, nowy pomnik budzi we mnie wiele wątpliwości estetycznych, a z powodu nazwisk fundatorów na pomniku (mówię o nazwiskach polskich polityków i samorządowców, a nie rodzin pomordowanych, które też są w jednym miejscu) również etycznych. Jeszcze nie dojrzałam do tego, żeby o tym napisać w sposób przemyślany i zrównoważony, więc zdjęcia moze Pan wykorzystać wg własnego uznania, ale na mój komentarz jeszcze za wcześnie.
betlej
Comment
Re:
Komentarz:4 , pią kwiecień 29, 2011, 10:07:57
Otrzymałem Pani zdjęcia. Czy zechce je Pani opublikować razem z własnym komentarzem na stronie tesknie? Albo przysłać swój komentarz do mnie mailem a ja to opublikuję za Panią.
Malgorzata Fabiszak
Comment
Prezentacja w Tel Awivie
Komentarz:3 , pią kwiecień 29, 2011, 09:58:53
Gratuluję.
betlej
Comment
Re:
Komentarz:2 , pią kwiecień 29, 2011, 09:55:18
Witam Panią,
prezentowałem projekt Tęsknię na Uniwersytecie w Tel Avivie oraz w szkole demokratycznej w Kefar Sava. Obie prezentacje były dla mnie dużym przeżyciem, gdyż pierwszy raz zetknąłem się z publicznością żydowską w Izraelu i zupełnie nie wiedziałem, jak zostanę przyjęty. Okazało się, że - chyba mogę to powiedzieć - odbiór był entuzjastyczny. Płonąca stodoła wprawiła publiczność w prawdziwe osłupienie i wielkie wzruszenie. Otrzymałem także wstępne zainteresowanie ze strony organizatora wycieczek młodzieży izraelskiej do Polski, że ściana Tęsknię na Powiślu znajdzie się w planie zwiedzania.
Dziękuję i pozdrawiam
Betlej
Malgorzata Fabiszak
Comment
Prezentacja w Tel Awivie
Komentarz:1 , czw kwiecień 28, 2011, 17:54:42
Coś rzadko ostatnio zaglądam na Tęsknie.com
Kiedy prezentował Pan projekt w Tel Awivie? Czy są jakies materiały do obejrzenia?