Szczebrzeszyn

Likwidacja getta w Szczebrzeszynie w 1942 r. we wspomnieniach Zygmunta Klukowskiego

25 III 1942 Bardzo zaostrzył się kurs w stosunku do Żydów. Z różnych stron dochodzą wiadomości o wysiedlaniu ich na wschód.

26 III 1942 Ze wszystkich stron dochodzą wiadomości o niesłychanych gwałtach dokonywanych na Żydach. Koleją przewożą całe pociągi Żydów z Czechosłowacji, z Niemiec i ostatnio nawet z Belgii. U nas też wysiedlają Żydów z różnych miasteczek i miast i wiozą przeważnie gdzieś w okolice Bełżca. Słyszałem dziś opowiadanie o tym, co robili z Żydami w Lublinie. Trudno uwierzyć, że to była prawda.

29 III 1942 Żydzi wysyłają specjalnych posłańców aryjczyków na wywiady... Dziś wyprawiono posłańca do Bełżca, żeby się dowiedzieć co się tam dzieje. Żydzi w miasteczku są zupełnie zdezorientowani, nie wiedzą co robić, czy się ukrywać, czy siedzieć spokojnie i czekać.

8 IV 1942 Wśród Żydów straszne przygnębienie. Wiemy już teraz z całą pewnością, że codziennie przychodzi do Bełżca jeden pociąg od strony Lublina i jeden od Lwowa, po 20 kilka wagonów każdy. Tu Żydów wysadzają, zapędzają poza ogrodzenie z drutu kolczastego i zabijają.

11 IV 1942 Żydzi otrzymali wiadomość - a wywiad mają dobry - że dziś wywieziono Żydów z Chełma i po wyładowaniu ich w Bełżcu pusty pociąg, tzw. Judenzug, poszedł do Zamościa... U nas w miasteczku przerażenie nie do opisania... Wszyscy są przekonani, że lada dzień będzie tak samo i w Szczebrzeszynie.

12 IV 1942 Z Zamościa różnymi drogami dotarły do nas wiadomości, że działy się tam - jak to było do przewidzenia - straszne rzeczy. Wywieziono, jak mówią, około 2500 Żydów. Paruset zabito na miejscu... Wśród naszych Żydów nastrój wręcz paniczny.

13 IV 1942 Noc przeszła spokojnie, lecz panika wśród Żydów jeszcze bardziej się wzmogła. Od rana oczekiwali lada godzina zjawienia się żandarmów i gestapowców. Znaczna część Żydów gdzieś znikła - wyszła za miasto lub ukryła się nie wiadomo gdzie. Niektórzy gorączkowo coś wynosili, załatwiali jakieś swoje pilne sprawy. Na miasto wyległy wszelkie szumowiny, zjechało się sporo furmanek ze wsi i wszystko to niemal cały dzień stało w oczekiwaniu, kiedy można będzie przystąpić do rabunku. Z różnych stron dochodzą wiadomości o skandalicznym zachowaniu się części ludności polskiej i rabowaniu opuszczonych żydowskich mieszkań. Pod tym względem miasteczko nasze z pewnością nie będzie w tyle.

8 V 1942 Dziś przeżyliśmy okropny dzień. Nie mogę przyjść do siebie i ochłonąć z wrażenia... Około godziny 3 po południu zaczęło się w mieście istne piekło. Przyjechało z Zamościa paru uzbrojonych gestapowców. Najpierw zażądali stawienia się w ciągu godziny 100 Żydów do pracy, po czym przy pomocy miejscowej żandarmerii zaczęli wśród Żydów swą krwawą robotę. Strzały było słychać bez ustanku. Strzelano do ludzi jak do kaczek, zabijano też po mieszkaniach, bez wyboru, mężczyzn, kobiety i dzieci. Liczby zabitych i rannych niepodobna obliczyć ściśle. Z pewnością można powiedzieć jedynie to, że nie było ich mniej niż sto... Przed oczami wciąż widzę wóz z rzuconymi byle jak trupami zabitych. Żydówkę słaniającą się w niemej rozpaczy z nieżywym dzieckiem na ręku, na noszach przed szpitalem skrwawionych rannych, do których nie wolno mi było nawet podejść.

9 V 1942 Dziś o świcie niektórzy Żydzi zaczęli uciekać z miasta, inni stali na drogach i zatrzymywali ich żeby nie ściągnąć na siebie jeszcze większego nieszczęścia... Zachowanie się pewnej części ludności polskiej pozostawiało wiele do życzenia. Śmiano się, żartowano, wielu łazików poszło na tzw. "zatyły", czyli do dzielnicy żydowskiej, wypatrując czy nie da się czegoś rabować w opuszczonych domach.

8 VIII 1942 Dochodzi godzina 7 wieczór. Przez cały dzień od południa chodzą po mieście żandarmi, gestapowcy, żołnierze z Sonderdienstu, policjanci granatowi, woźni z magistratu, członkowie Judenratu, milicjanci żydowscy wyszukują po domach Żydów, wyciągają z rozmaitych kryjówek i pędzą do hali. Wygląd Żydów okropny, przeważnie w łachmanach, kobiety z małymi dziećmi na rękach. Na twarzach maluje się wprost zwierzęcy strach i beznadziejna rozpacz... Przed godziną 8 wieczór zaczęto wyprowadzać Żydów z hali. Niektórzy rzucili się do ucieczki, wszczęła się wówczas gęsta, bezładna strzelanina, m.in. wzdłuż naszej ulicy. Wśród ludności polskiej dość licznie zebranej na ulicach, powstał straszny popłoch, wszystko co żyje zaczęło uciekać co sił i chować się do domów. Wkrótce potem poprowadzono, a raczej popędzono, wszystkich Żydów w kierunku stacji kolejowej, trochę kobiet i niedołężnych starców jechało na końcu, na kilku furmankach. Ociągających się bito pałkami, batem itp. Widziałem wszystko na własne oczy - stałem na murze szpitalnym przy samej szosie. Było to tak wstrząsające, tak straszliwie nieludzkie, że trudno opisać.

20 VIII 1942 Rzadko przejdzie dzień, żeby nie zastrzelono kilku Żydów. Ludzie tak do tego przywykli, że już nie przejmują się tym tak jak przedtem.

21 X 1942 Od godziny 6 rano rozpoczęła się akcja przesiedlania Żydów, a właściwie likwidowania ich w Szczebrzeszynie. Przez cały dzień do zmroku, działy się niesamowite rzeczy. Uzbrojeni żandarmi, SS i policjanci granatowi uganiali się po mieście tropiąc i wyszukując Żydów. Spędzono ich na rynek i grupowano pod ratuszem. Wydobywano ich z najrozmaitszych kryjówek, rozbijano bramy, drzwi, wywalano okiennice, do niektórych piwnic i mieszkań wrzucano ręczne granaty. Strzelano z rewolwerów, karabinów i karabinów maszynowych ustawionych w różnych miejscach. Bito, kopano i w ogóle znęcano się w nieludzki sposób. O godzinie 3 wyprowadzono z miasta około 900 Żydów - mężczyzn, kobiet i dzieci. Popędzono ich pałkami, kolbami, cały czas strzelano. Tylko członkowie Judenratu i żydowskiej policji jechali na furmankach. Po wyprowadzeniu ich akcja jeszcze nie ustała. Łapano ukrywających się w dalszym ciągu. Obębniono na mieście, że za przechowywanie Żydów lub ich rzeczy grozi kara śmierci, z ujawnienie kryjówek żydowskich obiecywano specjalne nagrody. Złapanych Żydów rozstrzeliwano na miejscu, bez żadnego pardonu. Ludność polską zapędzono do grzebania zabitych. Ilu ich jest - trudno powiedzieć. Obliczają, że od 400 do 500. Nie potrafię opisać co się działo, trzeba mieć specjalne zdolności literackie, żeby dać należyty, prawdziwy obraz okrutnego barbarzyństwa Niemców. Nigdy nikomu nawet się nie śniło, że coś podobnego jest możliwe. Jestem wytrącony z równowagi, nie mogę sobie miejsca znaleźć, nie mogę nic robić.

22X 1942 Obcy żandarmi i SS-owcy wyjechali wczoraj. Dzisiaj działają nasi żandarmi i granatowi policjanci, którym kazano zabijać na miejscu każdego złapanego Żyda. Rozkaz ten wykonują bardzo gorliwie... W ogóle ludność polska nie zachowywała się poprawnie. Niektórzy brali bardzo czynny udział w tropieniu i wynajdywaniu Żydów. Wskazywali gdzie są ukryci Żydzi, chłopcy uganiali się nawet za małymi dziećmi żydowskimi, które policjanci zabijali na oczach wszystkich.

23 X 1942 Tymczasem w Szczebrzeszynie działało gestapo przy pomocy miejscowych żandarmów, granatowych policjantów i przy czynnym udziale niektórych obywateli miasta. Popisywał się też młody policjant z Sułowa, Matysiak. Woźny Skórzak nie mając karabinu ani rewolweru, siekierą rąbał głowy wyciąganych z kryjówek Żydów. Inni cywile z amatorstwa też gorliwie pomagali, wyszukiwali Żydów, pędzili ich do magistratu lub na posterunek, bili, kopali itp.

26 X 1942 Wczoraj, w niedzielę, przez cały dzień nieliczni cywile wyłapywali Żydów i odprowadzali ich do aresztu przy magistracie... I w dalszym ciągu tropiono wszędzie Żydów. Widziałem jak w pobliżu szpitala, w zabudowaniach znanych powroźników Dymów, wynaleziono i wyprowadzono 50 Żydów. Liczyliśmy gdy pędzono ich do aresztu. Tłum gawiedzi stał i przyglądał się. Niektórzy ?z amatorstwa? pomagali: rozbijali dachy i ściany szukając Żydów, a potem bili ich pałkami... Ludność z otwieranych żydowskich domów rozchwytuje wszystko, co jest pod ręką, ludzie bezwstydnie dźwigają całe toboły z nędznym, żydowskim dobytkiem lub towarem z małych sklepików.

26 XI 1942 Chłopi w obawie przed represjami wyłapują Żydów po wsiach i przywożą do miasta albo nieraz wprost na miejscu zabijają. W ogóle w stosunku do Żydów zapanowało jakieś dziwne zezwierzęcenie. Jakaś psychoza ogarnęła ludzi, którzy za przykładem Niemców często nie widzą w Żydzie człowieka, lecz uważają go za jakieś szkodliwe zwierzę, które należy tępić wszelkimi sposobami, podobnie jak wściekłe psy, szczury itd. [...]"

Źródło: Zygmunt Klukowski, "Dziennik z lat okupacji Zamojszczyzny", wyd. LSW, Lublin, 1958; cyt za: Jan Tomasz Gross, "Upiorna dekada. Trzy eseje o stereotypach na temat Żydów, Polaków, Niemców i komunistów. 1939-1948", Kraków 1998, s. 53-57

http://www.zydziwpolsce.edu.pl/biblioteka/zrodla/r3_4.html


Autor: Ania


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.