Dołącz do sympatyków akcji

NAJNOWSZE

05-paź-14 17:37
Dobrodzień (Guttentag)

Za Żydami z przedwojennego Dobrodzienia tęskni moja znajoma- wspaniała, starsza pani...

zobacz...

02-maj-14 19:15
Akcje

W dniach 1-7 lipca 2014 już po raz dziewiąty w Krakowie odbędzie się Szkoła Letnia "Nauczanie o Holokauście" organizowana wspólnie przez Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Illinois Holocaust Museum and Education Center (Skokie USA), we współpracy z licznymi organizacjami krajowymi i zagranicznymi. Bezpłatny program adresowany jest do nauczycieli, edukatorów i liderów organizacji pozarządowych zajmujących się tematyką Zagłady.

zobacz...

29-kwi-14 05:10
Zary

Urodziłem się Polsce i mieszkałem do dwudziestego drugiego roku mojego źycia. Polska była moją ojczyzną i mój ulubiony kraj.

zobacz...





Rozmowa na Facebooku

Granice wolności działania.

Rozmowa przeprowadzona na facebook'owym profilu Rafała Betlejewskiego przez "Jestem Łajką", czyli jednego z chłopaków protestujących w stodole w czasie hepeningu "Płonie stodoła" oraz Katarzynę Janeczko i Iwonę Guść.

 

Jestem Łajką: Okazuje się, że płonąca stodoła boli wszystkich - poza samym artystą, który robi z tego piknik, paraduje w koszuli z epoki, z iPhone'em, swobodnie pali kartkę z opinią osoby wybranej do reprezentacji lokalnych mieszkańców.

W kwestii interpretacji - bardzo łatwo wybierać sobie antysemickie komentarze (które wywołuje się częściowo samemu, dobierając agresywną [czyt. - ingerującą w przestrzeń pamięci, przestrzeń fizyczną miasta/wsi, czy całą przestrzeń medialną] formę wyrazu), czy nieudolne interpretacje prawa autorskiego pani Szulc. ---- artykuł Anny Szulc ukazał się w Przekroju. Zapis jej rozmowy z Betlejem można przeczytać poniżej ----

Zamiast jojczeć nad tym, jacy ci Polacy okropni i winni, co jest wiadome 58% ludzi z tego kraju (to wbrew pozorom całkiem dużo, biorąc na wykładnię znacznie większą skalę innych wydarzeń podczas wojny), zamiast eskalować konflikt, zamiast szkolić sporą zgraję ludzi w (bardzo wtórnym) bełkocie, który zrównuje słuszność wszelkich interpretacji i odrzuca sensowność pytania o cel działania, proponuję WYJAŚNIĆ urażonym (nie tylko tym nadąsanym, ale przede wszystkim tym tzw. "przeciętnym [tutaj narodowość/wyznanie]") cel całej akcji - cel interwencji artysty, który był i pozostaje na pierwszym planie, który dokonał aktu agresji, wszedł na teren cudzej pamięci (tzn. należącej do nieżyjących, bądź nielicznych uwikłanych, którzy wciąż żyją). A który zastyga tylko na zdjęciach w wymownych pozach i przywołuje nieswoje słowa na wytłumaczenie akcji.

Próbę takiego wyjaśnienia swoich wywodów/działań-tylko-naukowych podjęli Jan Gross z Anną Bikont (choć niestety poniewczasie) - ludzie, którzy włożyli więcej wysiłku niż to, co zostało przez Rafała w wywiadzie z Pacewiczem (swoją drogą, gratuluję wzmiankowania tego, ile pieniędzy artysta włożył w ten projekt).

Rafał niczego nie wyjaśnił, przedstawiał się bowiem jako przeciętny Polak. Mam nadzieję, że - podobnie jak potrafił wycofać się z działania przy okazji 10 kwietnia - zdobędzie się na jakąkolwiek formę zadośćuczynienia ludziom, którym pokazano coś, czego nigdy nie chcieli oglądać. To nieprawda, że ludzie którzy gardzą opisywanym artystą albo jego akcją, gardzą wspomnieniami wszystkich ludzi na jego stronie. To nieprawda, że jesteśmy antysemitami, wariatami albo przeinaczamy słowa artysty.

Jeśli w "Stodole" nie było miejsca na subtelności, to znaczy, że było w niej miejsce tylko na ekspozycję siły i samą doniosłość aktu spalenia, co kojarzy mi się jednoznacznie, biorąc pod uwagę to, że w akcji tej oczyszczającą moc przypisuje się widokowi ognia.

Jeśli w "Stodole" nie było miejsca na subtelności, to znaczy, że nie może być subtelności (zrozumienia i przebaczenia) dla artysty.

Żegnaj artysto! Mam nadzieję, że to już koniec Twoich pomysłów. Oddaj swój projekt, który - nie za Twoją sprawą - stał się czymś potrzebnym (i nie mówię tu o malowaniu po murach). Uczyniłeś coś, czego konsekwencji nie byłeś i nie jesteś w stanie przewidzieć. Miejmy tylko nadzieję, że ten, kto przez Twoją akcję stracił coś ważnego, nie dopuści się następnego strasznego czynu. Znajdzie mały budynek, który podpali, bo, jakbyś sam powiedział "źle zrozumiał moje działanie". Tylko tym razem będą w nim ludzie.

I właśnie, cholera, będzie to dobra interpretacja. I to by pewnie coś pokazało. Że Polacy to antysemici, piromani albo po prostu idioci.

Chodzi mi tylko o taki mały, nieporęczny przedmiot, od którego trudno się wyzwolić, a z którym mam nadzieję kiedyś się spotkasz sam (nie jako przeciętny Polak) - nazywa się on WINA. i nie chodzi o winę kogoś takiego, jak "ja, Betlej", ale o Twoją, bezpośrednią odpowiedzialność za narodziny nowego antysemityzmu. Albo nowej rany.

chlopcy

Katarzyna Janeczko: Bardzo dobry tekst i niegłupi. Tylko czy nie przyszło Ci, Łajka, do głowy, że właśnie takie interpretacje tej akcji mogą mieć złe skutki? Co jest ważniejsze dla Ciebie - dobro społeczne czy dopieprzenie Rafałowi?

Kwestia jest dosyć delikatn a. Można bardzo mądrze mówić, ale w złym momencie i miejscu. A można coś chalapnąć bezmyślnie i trafić w czas, kiedy to będzie potrzebe i pożyteczne. Przypomniało mi się hasło na sztandarze na pogrzebie chyba Walentynowicz: "ten jest winien śmierci, kto na niej skorzystał". Myślałam, że mnie szlag trafi!

Ja w ogóle nie znoszę tropienia w ludzkich działaniach złych intencji, doszukiwania się ukrytych niecnych motywów. Przytomność i realizm nie na tym polega.

 Myślę, że to akurat nie dotyczy Rafała - ale może się zdarzyć, i chyba zresztą często się zdarza, że zagoniony w kozi róg człowiek, pod wpływem imputowania mu złych intencji, faktycznie zaczyna walczyć w obronie... właśnie odkrytych dzięki "życzliwej i czujnej opinii publicznej" swych złych intencji. "Widzicie mnie złym - to będę złym i zrobię z tego osnowę swojego działania". 

A Rafał - myślę, że spoko. Może w następnej akcji wypnie się na yntelygentów. I ja na pewno go w tym poprę.

Jestem Łajką: Tego dzieła nie sposób inaczej ocenić.
- bo akt podpalania jest u podstaw agresją.
- gdy ona ma miejsce - pytamy - co jest podpalane i kto podpala.
- jeśli już ustalimy, kto - szukamy okoliczności łagodzących - w jakim celu ktoś podpalił stodołę.
- gdy... ten ktoś odmawia odpowiedzi, możemy, jeśli jesteśmy obdarzeni dobrą wolą, posłuchać głosu ludu.
- gdy ten mówi "nie" (badania smg/krc), możemy, jeśli jesteśmy niezwykle zawzięci, zapytać tzw. autorytetów - reprezentanta państwa (kartka w stodole [burmistrz]), reprezentanta grupy wyznaniowej na danym terenie (wstrzymanie się od głosu [Schudrich] i wyraźny sprzeciw [Kadlćik]), reprezentanta grupy etnicznej na danym terenie (raczej milczenie, poza FŻP, ambasadora nie wliczam, bo jest przedstawicielem innego państwa).

Taktyką Rafała jest jednak usprawiedliwianie swojej akcji w oparciu o (tak wnioskuję z jego strony):

a) wypowiedzi anonimowych antysemitów

b) wypowiedzi jego znajomych z Facebooka, a przede wszystkim

c) o swój własny osąd sprawy (bo sztuka rozgrywa się w sumieniu każdego z osobna, prawda?).

Cel akcji rozumiem rzeczywiście jako promocję - nie jednak samego artysty, a pewnej marki - splotu różnych, często dla większości nienaruszalnych elementów, które po prostu trzeba kupić. w pakiecie z akcją "Tęsknię" dostaje się "Stodołę". w pakiecie ze "Stodołą" osobę artysty, w pakiecie z osobą artysty, iPhone'a i informacje o tym, ile on w ten projekt włożył wysiłku.

Odpowiedzialnością za tę akcję w równej, a nawet większej mierze niż artystę, obciążyłbym polskie media (z medalami dla Miecugowa [złote cytaty]] i polsatnews [relacja LIVE, w przerwach reklama proszku do prania]) oraz apatyczne reakcje Grossa, Bikont, Arnold, a także tych, którym artysta odmówił prawa głosu, uznając ich za członków narodu naznaczonego ("skoro mogę uznać za takowego siebie, to czemu też nie innych?").

Trzeba pamiętać o tym, że artysta, podobnie jak wodzirej, postępuje według pewnych zasad. Przygotowuje pewne dzieło, które może być dobre albo złe, w zależności od sposobu jego wykonania. Jeśli o mnie chodzi, przy "Stodole" dopuścił się całego szeregu niedociągnięć, które czynią to dzieło niedopracowanym (taki oczywiście był zamysł, szkoda tylko, że artysta stworzył wcześniej fikcyjną "debatę", odbył szereg dyskusji, które miały go do czegoś przekonać), całość stała się tania i niepotrzebnie bolesna, a "niejednoznaczna" reakcja nie była wynikiem zamysłu artysty, a spontaniczną reakcją na performance, w wyniku której mogli ucierpieć ludzie.

 A także ich próby oswojenia i zrozumienia Shoah, które - jak się okazuje - można tak łatwo strywializować. tak banalnie pokryć sianą, osikać benzyną, a następnie upuścić iPhone'a, ubrać się w krótkie portki i radośnie wyskoczyć z drugiej strony Stodoły-zabawki, uznając sprawę za spaloną, a siebie za spełnionego i rozgrzeszonego [dzięki magicznej mocy kartki].

Katarzyna Janeczko: Łajka, ale tu nie tylko dzieło mamy do oceny, zresztą Ty również oceniasz nie tylko dzieło. Ważne jest wydarzenie, na które składa się między innymi dzieło. Rafał jest kolejnym elementem wydarzenia, jego sprawcą, ale nie on jeden. Tak naprawdę to k onkretnie wydarzenie ma swój początek w latach czterdziestych ub. wieku. Bez tamtego wydarzenia nie byłoby tego.

Akcja była "betlejowa". No ale jak miała być inna, skoro autorem jej jest Betlej? Jeśli wiemy, kim jest Rafał (a przecież można się dowiedzieć co i jak robi, bo trochę działań już ma na koncie), to pozostaje tylko oceniać czy słusznie zrobił podejmując ten temat czy nie. I ja tu nie mam wątpliwości, że zrobił słusznie, bo taką miał potrzebę. To, jak tłumaczy swoją akcję dla mnie nie większego znaczenia, bo mam własną wizję. Dla mnie już na pierwszy rzut oka było jasne, że temat wydał mu się ważny, że się w niego zaangażował, i że poleciał.

Nie jest Żydem, nie przeżył Holokaustu, nikt z jego rodziny pewnie nie zginął w tak tragicznych okolicznościach - nie ma traumy, nie ma tego lęku i wyobraźni skażonej taką traumą. Więc reprezentuje przeciętnego współczesnego Polaka. Czego od niego oczekiwać? Bycia kimś innym? Hamowania ekspresji? No gdyby miał potrzebę bicia czarnych, to pewnie bym się ostro sprzeciwiła, ale tak?
 

Wypowiedzi Rafała, cały przebieg akcji, to, o czym piszesz - cytowanie, interpretowanie - to cały Rafał. Nie przekonuje mnie, że ma nad wszystkim kontrolę. Wręcz przeciwnie - myślę, że się próbuje w tym wszystkim znaleźć. Jedno z tego, co mówi, jest dla mnie bezsprzecznie wiarygodne: szuka i próbuje zrozumieć. Taki też widzę sens tych betlejowych akcji. Jego betlejowy, osobisty, bezkompromisowy motyw. Tak ten typ ma (wiem po sobie, bo też tak mam - wolę dostać po dupie niż się nie przekonać na własnej skórze).

Tak więc przyznaję - stając po stronie Rafała bronię pośrednio swojego prawa do własnej ekspresji. Bo wierzę w swoje dobre intencje i w swoją - niestety - ignorancję, którą w swoisty sposób, podobny do stylu Rafała, próbuję zamienić w wiedzę.

saute

Jestem Łajką: 1) Dzieło pod tytułem "Spalenie stodoły" powstało w roku 2010, z pomysłu Rafała Betlejewskiego. Jeśli wierzysz w to, że jego ręką z pochodnią kierują wcześniejsze pokolenia, jeśli wierzysz że wyrzucanie kartek to pomysł z lat 40., jeśli wr...eszcie wierzysz, że sprawcami spalenia stodoły Rafała są ludzie z Jedwabnego, odrobinę się mylisz. To że ktoś nawiązuje do czyjegoś pomysłu na kaźń, nie czyni z niego autora tej zbrodni, chociaż nawet by i bardzo chciał.

2) Jeśli już wyciągasz osobę artysty, bez problemu mogę przywołać "teatr przezroczysty" i to, że artysta lubi podszywać się pod kogoś, kim nie jest oraz twierdzić, że to jest właśnie sedno sztuki. poza tym ktoś, komu komisja etyki reklamy zarzuciła dyskryminację ze względu na przekonania religijne, nie jest chyba najlepszą osobą do wypowiadania się na tematy sporne.
ale dość, bo można by tak długo jeszcze. proponuję tylko nie powoływać się na to, że się zna intencje i wspaniałość tego artysty, a skupić się na nim w kontekście "Stodoły"

3) Rozumiem, że negujesz istnienie "drugiego/trzeciego pokolenia" - zarówno po stronie ofiar, jak i katów. ostro. i nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy odgrywaniem palenia czarnych, a Żydów. Oczekuję od ludzi, że będą hamować swoją ekspresję, szczególnie jeśli mają pod nosem pochodnię i symbol pomordowanych ludzi

4) Niech sobie łaskawie szuka w rzeczach, do których ma jakikolwiek dostęp, bo przecież "nie ma traumy, nie ma tego lęku i wyobraźni skażonej taką traumą. " a niestety są tacy ludzie, którzy musieli oglądać ten barbarzyński akt

5) Mam w nosie intencje i ignorancję Twoją i artysty. liczy się świadomość tego, co się pali. a tej świadomości nie ma i nie może być. a jej namiastkę artysta proponuje widzom swojego samospalenia. zapytam się łagodnie:
"KIM ON JEST, ŻEBY:
* ubierać się w ubranie, które ma przypominać strój oprawcy z tamtych lat,
* udawać, że został spalony w stodole,
* spalać czyjeś wypociny i udzielać tym samym rozgrzeszenia,
* spalać opinię osoby wybranej do reprezentowania miejscowej ludności,
* dostawać darmowy sondaż promujący akcję w SMG/KRC,
* stwarzać zagrożenie pożarowe i nie być za to karanym,
* przyrównywać spalanie Żydów do spalania swojego iPhone'a,
* budować stodołę (bez poszanowania szabasu),
* palić stodołę (z poszanowaniem szabasu),
* proponować zagrychę Koła Gospodyń Wiejskich do palenia stodoły,
* promować swoją osobę w mediach przy okazji palenia stodoły,
* promować swoją osobę postacią Jana Grossa,
* wykorzystywać dzieło "Tęsknię" (którego "nie jest jedynym sprawcą") i kredyt zaufania, jakim został obdarzony do promocji palenia stodoły ("palenie stodoły" obok wspomnień po ludziach, którzy nie mogą już mówić za siebie)
* pozwalać na eskalację przemocy wobec osób, które chcą go zatrzymać,
* poszukiwać swojej intymności w przedstawianiu Shoah
* kłamać, twierdząc, że celem projektu była "krystalizacja opinii"
* mówić w twarz osobom, które przeżyły Shoah, że "prawda nie istnieje" (można by też tak - "to nieprawda, że ktoś zginął, to zależy od interpretacji")
* proponować wszystkim ludziom "odrzucenie siebie" (jak rozumiem, również ofiarom i katom)
* insynuować, że ponowne spalenie stodoły się nie odbędzie, bo - jak to jaśnie pan określił - "jest zmęczony""

mógłbym tak długo...

na koniec ładny cytat z artysty:
"Udało mi się przeprowadzić projekt dokładnie zgodnie z planem."

Katarzyna Janeczko: To, co piszesz, jest oczywiste i dotyczy smaku (i dopiero pośrednio - wartości). Wyraz akcji jawił się już jako taki w samym jego opisie przed, i realizacja go potwierdziła. Pomysł mnie prawie sparaliżował - nie będę powtarzać dlaczego, bo to dosyć oczywiste. Ale daleko mi było do tego, aby Rafała od jego pomysłu odwodzić. Pewnie gdyby zrezygnował, odetchnęłabym z ulgą. Ale nie zrezygnował, co oznacza, że był mocno zdeterminowany. A skoro tak - to najlepsze co mógł zrobić, to właśnie rzecz dokończyć i ponieść wszelkie konsekwencje.

Myślę, że nasze (Twoje i moje) argumenty się mijają z powodu odmiennych perspektyw oceny. Być może moja ocena jest po prostu "babska" - nakierowana na osobiste, wewnętrzne, emocjonalne motywy ludzkich działań. Twoje dotyczą głownie okoliczności zewnętrznych.


oko

Zewnętrzne okoliczności klasyfikuję do wydarzenia, wewnętrzne - do postawy. Dzieło (pochodna zarówno wydarzenia jak i postawy) jest w tym wypadku dla mnie kategorią zdecydowanie niższą i dlatego się na nim nie skupiam. Dla mnie istotniejsze od jakości dzieła jest to, czy zrobił/nie zrobił (albo, jeśli ktoś woli: popełnił/nie popełnił).

Przy okazji - odnosząc się do pierwszego akapitu Twojej powyższej wypowiedzi - źle zrozumiałeś, że tłumaczę Rafała jego misją. Dla mnie to, co tu się w tym działaniu jawi jako misja, jest nieporozumieniem i - co tu będę ukrywać - nieudolnością, świadomą (z premedytacją pozwolił sobie na to) bądź nie. I w tym miejscu ocena dotyczy dzieła a nie generalnie wydarzenia i postawy.

Tak więc myślę, o ile Cię to podsumowanie nie urazi - że Twoja i moja opinia są wobec siebie komplementarne.

Jestem Łajką: Moja i Twoja opinia nie są komplementarne, przynajmniej nie wskazałaś na to żadnych dowodów. chyba, że chodzi Ci o to, że moja perspektywa jest "nie-babska", wtedy zgoda. nie wiem tylko, co by to miało znaczyć.

Artysta tworzy rzeczy na pokaz. "Stodoła" to obraz, płonący przedmiot, symbol Zagłady, którego Betlejewski nie wymyślił. Jeśli dzieło jest dla Ciebie kategorią niższą - nie rozumiem, dlaczego popierasz akcję Rafała, skoro równie dobrze mógłby pójść do psychoterapeuty.

Albo zbudować sobie makietę w zaciszu swojego skromnego domku przy skromnej ulicy w Warszawie i spalić ją wraz ze swoimi dziećmi, dla których byłaby to pewnie wielka nauczka.

Betlejewski nawiązał do czegoś absolutnie nieswojego i nieoswojonego, próbując jednorazowym aktem narzucić prostą drogę do wyjścia z sytuacji bez wyjścia. Wprowadził kamerę do Stodoły, zrobił piknik z okazji przywoływania Shoah, a także stworzył ze Stodoły miejsce do prywatnych porachunków (DECYZJA BURMISTRZA).

To jest dzieło. Ogień to zjawisko fizyczne. Kamera, siano, benzyna to przedmioty. Informacje prasowe można przeczytać. PolsatNews to prawdziwa stacja telewizyjna. Zbrodnia miała miejsce w 1941. Stworzono jej obraz. Emocje nie grają tu roli, bo odnoszą się do własnego sumienia artysty. Nie są dostępne nikomu poza nim samym. Można o nich pięknie opowiadać, ale zawsze będą niczym wobec wspólnej, POPULARNEJ tragedii, którą potraktowano w tym projekcie jak nakręcaną zabawkę (stop/start/stop). Pewnie wszystko to artystą wstrząsnęło.

Przed spaleniem stodoły wiele osób odwoływało się do swoich emocji, błagając, żeby artysta tego nie robił. Oczywiście agens nie może istnieć bez gry, a gra bez agensa, więc nie można było wziąć tych emocji pod uwagę i wstrzymać się od spalenia.

Ale kiedy ktoś wypowiada kontrowersyjne opinie, to zazwyczaj jej celem nie jest kontrowersja sama w sobie. A artysta sprowadza głosy wszystkich na temat tej akcji do zbioru równoznacznych ciekawostek, co więcej - śmie twierdzić, że wypowiada się w imieniu przeciętnego polaka (to jak rozumie on przeciętność, ładnie oddały badania, które dostał za darmo). Całość reakcji posłuży mu pewnie przy dalszym brandingu (swoim/swoich akcji)

Do tego służy mój sprzeciw. Do tego służy nienawiść antysemitów wyrażana w sławnych komentarzach. Do tego służy Twój entuzjazm. Jesteśmy mu potrzebni, by mógł dalej działać. A pozwolimy mu na dalsze działanie. Jak nie pozwolimy, pojawią się pieniądze. Jak one nie pomogą, przyjdą łysi panowie. Jak oni nie pomogą, przyjdzie policja.

Albo w ogóle, tak jak zapowiadał, poświęci czyjeś, nieswoje życie, dla realizacji projektu.

Katarzyna Janeczko: Dla odmiany skupiłabym się teraz na Twojej interpretacji, bo faktycznie zaczyna mi się zdawać, że Twoja jednak komplementarna do mojej nie jest. Zaczynam dostrzegać w Twoich wypowiedziach odchodzenie od racjonalnego osądu. Przewidywanie kolejnych etapów działalności Rafała jakoś ujawnia Twoją wizję skutków jego działania, która jest według mnie kompletnie od czapy. Całkowicie spójna z tą Twoją wizją jest wzmianką o psychoterapeucie, jako sensownym rozwiązaniu dla Rafała. Rafał nie potrzebuje psychoterapeuty, ponieważ on ze swoimi akcjami problemu nie ma. Jeśli uzna, że ma - wtedy OK, uznam, że potrzebuje. Twój stosunek do działań Rafała jest, jak wspomniałam, spójny z Twoją wizją roli psychoterapeuty. Mój stosunek do działań Rafała jest spójny z moją wizją roli psychoterapeuty. I dobrze, że ten wątek psychoterapeutyczny poruszyłeś, bo przy okazji mogę wspomnieć o mojej wizji zdrowia psychicznego jako swobodnej ekspresji połączonej z działaniem dla dobra innych (np. taki właśnie "ekshibicjonizm pro publico bono"). I NIE jest żadnym miernikiem tego zdrowia czyjaś (innej osoby) subiektywna ocena domniemanych skutków takiego działania. Chyba, że faktycznie wszyscy zgodnie twierdziliby, że są one wyraźnie negatywne - ale tu tego nie mamy.

Ja w ogóle nie rozumiem w czym Ty widzisz problem. Nie rozumiem z czego wysnuwasz podejrzenia, że akcja zachęci kogoś do (tu nie zacytuję, bo nie chcę nikogo zainspirować). Nie rozumiem też w jaki sposób człowiek, który się spełnia w akcjach słynnych w kraju i za granicą miałby wejść na drogę eskalacji przemocy. Toż to wręcz przeciwnie bywa - to ci niespełnieni, z wysokimi aspiracjami, owładnięci ideami nadwartościowymi - sięgają po władzę i przemoc. Chyba, że uwalimy Rafała, ściągniemy do parteru... O to chodzi?

Iwona Guść: Chciałabym się odnieść szczególnie do jednego punktu wypowiedzi "Jestem Łajką", bowiem widzę w niej pewien błąd logiczny. ?Piszesz, że "stodoła" jest symbolem Zagłady, i tym samym Rafał nie miał prawa do użycia tego, "nieswojego" symbolu. Założenie to wydaje mi się błędne bowiem:?

Primo: symbole kulturowe nie są jednoznaczne, łączenie stodoły tylko i wylacznie z Zagładą jest nadużyciem, schematyzmem. Pytanie retoryczne: czyli jeśli słuchasz piosenki "Płonie stodoła" Niemena, to tez myslisz o Zagładzie?

"Stodoła" funkcjonuje dopiero od niedawna jako symbol Zagłady, a konkretniej w kontekście polskiej kultury odnosi się do wydarzeń z Jedwabnem. Po za tym dużo starsza jest tradycja odczytywania "stodoły" np. jako emblematycznego budynku kultury chlopskiej; bądź po prostu jako element rzeczywistości wiejskiej, kultury ludowej. Wydaje mi się, że stąd jakby naturalny odruch Rafała by wpleść w ikonografię swego spektaklu 'tradycyjny strój'. Ale to na marginesie, bo mówimy teraz o stodole, ktora wg Ciebie jest "obcym cialem" i w dodatku tabu...

Jako element historii polsko-żydowskiej odnosi się do konkretnych (zwłaszcza) wydarzeń w Jedwabnem, które to zdarzenie samo w sobie stało się emblematem pogromów w Polsce, ale ze względu na ostrą symbolikę ognia, całopalenia, płonąca stodoła może być równie dobrze odczytywana jako symbol Shoah, czyli Zagłady Żydów, bądź jako uniwersalny symbol zagłady ludzkości - w wymiarze jeszcze szerszym, może też być odczytana jako "piekło na ziemi", które ludzie ludziom zgotowali... a to wszystko ogniskuje swe znaczenie wokół symboliki i estetyki ognia. W tym przypadku żywego ognia.

Secundo: Inna sprawą jest fakt, iż w akcje Płonie Stodoła świadomie wpleciono wątek Zagłady - ale nadal nie jest to JEDYNE znaczenie, jakie "Płonąca stodoła" wywołuje w odbiorze. (Vide wszelakie reakcje, wykraczające poza symbolikę Shoah oraz poza Jedwabne). Przez pryzmat Zagłady, korzystając z wiadomej symboliki z nią zwiazanej, ludzkość patrzy na historię powojenną od kilkudziesieciu lat. Ten fakt wykorzystuje też projekt “Płonie Stodoła”. Zagłada, czy tego chcemy, czy nie jest częścią naszej kultury. Ważne jest by sztuka zmieniała naszą percepcje, by właśnie nie ograniczać się do utartej, skonwencjonalizowanej i przez to mniej wrażliwej pamięci o naszej historii. 

W związku z powyższym: nie widzę możliwości, by jakakolwiek grupa, społeczność mogła uzurpować sobie własność do symbolu płonącej stodoły, bowiem znak ten jest czytelny dla szerszego grona odbiorców niż sugeruje Jestem Łajką. Podejrzewam również iż poza kultura polską, a nawet poza kulturą europejską, płonąca stodoła i przypomnienie o śmierci w ogniu będą czytelne. Co za tym idzie, "stodoła" nie jest symbolem do którego Rafał nie miałby prawa się odnieść. Nie widzę podstaw, by twierdzić, że Rafał używa "nieswojego" idiomu - gdyby nie był to jego idiom, nie byłby w stanie się nim posłużyc, i co najwazniejsze, jego akcja nie miałaby oddzwięku, lub miałaby takowy tylko i wyłącznie ze strony środowisk żydowskich. A jak pewnie zauwazyłeś, odbiór "stodoły" jest szerszy... czy tego chcesz, czy nie...

Piszesz też: "mam w nosie intencje i ignorancje" i to faktycznie widać w Twojej liście: ponizej moja polemika z Towimi zarzutami.

JŁ: KIM ON JEST, ŻEBY ?

* ubierać się w ubranie, które ma przypominać strój oprawcy z tamtych lat, -

IG: Czy chcesz przez to powiedzieć, że strój chłopa znany między innymi z ikonografii Chełmonskiego/Malczewskiego itd. jest strojem oprawcy??To jest to samo esencjalistyczne myślenie, jak w przypadku postrzegania stodoły, li i wyłącznie w kategorii symbolu Zagłady.

JŁ* udawać, że został spalony w stodole:

IG: Nic mi o tym nie wiadomo, słyszałam tylko ze niektórzy tak mysleli, ale niektórzy myślą też, że biała, lniana koszula jest strojem oprawcy... Trudno odpowiadać za mysli wszystkich wspołobywateli...to jest kwestia odbioru, a nie stwierdzenia faktu.  ?

JŁ:* spalać czyjeś wypociny i udzielać tym samym rozgrzeszenia:

IG: Świadczy to trochę o brak szacunku, ale masz prawo do nazywania myśli innych "wypocinami"

JŁ:* spalać opinię osoby wybranej do reprezentowania miejscowej ludności:

IG: Nie wiem jak ten list wygladał, ale skoro Rafał był adresatem to chyba miał prawo zrobic nim, co zechce. Jeśli są podstawy prawne – niech protestuje ewentualnie sam pan Ogórek.?

JŁ:* dostawać darmowy sondaż promujący akcję w SMG/KRC:

IG: Nie znam szczegółów - ale to pytanie raczej do SMG/KRC?

JŁ: * stwarzać zagrożenie pożarowe i nie być za to karanym:

IG: Pytanie do straży ewentualnie służb.

JŁ:* przyrównywać spalanie Żydów do spalania swojego iPhone'a:

IG: Sama bym takiego porównania jak Ty tu insynuujesz nie zrobiła... I nawet mi przez mysl nie przeszło...widocznie moja myśl zaprzątnieta była bardziej przejmującym przypomnieniem palenia ludzi...Natomiast to dość ciekawe, bo widaè, że budzi ten projekt w Tobie pewien zgrzyt moralny, i uzmysławia Tobie granice tabu – telefon i Zagłada ewidentnie nie idą w parze, stąd Twój opór. I bardzo dobrez. Gdyby mi taka myśl przyszła podczas obioru tego projektu, też bym się oburzyła.?

JŁ:* budować stodołę (bez poszanowania szabasu):

IG: Nie bardzo rozumiem czemu budowana stodoła przez osoby nie ochodzące Szabasu, nie mogła być budowana w sobotę? (Zakładam, że nikt szanujący szabas nie brał udziału w budowie w sobote... Nie szanowalby wtedy szabasu...)?

JŁ: * palić stodołę (z poszanowaniem szabasu):

IG: No to tylko świadczy o tym, że Rafał chciał by osoby szanujące szabas TEŻ mogły być świadkami wydarzeń w Zawadzie.?

JŁ: * proponować zagrychę Koła Gospodyń Wiejskich do palenia stodoły:

IG: to pytanie do Koła Gospodyń Wiejskich, bowiem nie są mi znane tajemnice negocjacji m-dzy Rafałem i Koła Gospodyń Wiejskich. ?

JŁ: * promować swoją osobę w mediach przy okazji palenia stodoły:

IG: Takie same prawo jak Ty masz by promować swą osobe w mediach, krytykując stodołe, nic nowego...

JŁ: * promować swoją osobę postacią Jana Grossa,:

IG: JW.?

JŁ: * wykorzystywać dzieło "Tęsknię" (którego "nie jest jedynym sprawcą") i kredyt zaufania, jakim został obdarzony do promocji palenia stodoły ("palenie stodoły" obok wspomnień po ludziach, którzy nie mogą już mówić za siebie):

IG: To jest ryzyko wpisane w autonomię twórczą i kapitał symboliczny artysty...kredyt zaufania zawsze mozna stracić, z tym trzeba się liczyć...natomiast reszta pytania dotyczy praw autorskich, nie mam pojęcia jaki jest udział pozostałych uczestników projektu TZTŻ i jaki ich stosunek do PS.?

JŁ: * pozwalać na eskalację przemocy wobec osób, które chcą go zatrzymać:

IG: Tu myślę można by próbować praw swych dochodzić z powództwa cywilnego; to sprawa tak jak z zagrożeniem pożarowym o której nie mam wiedzy by się wypowiadać.?

JŁ: * poszukiwać swojej intymności w przedstawianiu Shoah:

IG: to element historii naszej, który wielu dotyka, więc i prawa do refleksji na nim, nawet w spoosb bardzo intymny, prywatny, nie można zabronić...?Możemy dyskutować o tym, na ile taki prywatny wkład jest sztuką – i to właśnie robimy, i tego się trzymajmy, nie zabierając prawa do intymmnego przeżycia historii.

JŁ:* kłamać, twierdząc, że celem projektu była "krystalizacja opinii":

IG: Nie wiem jak chcesz udowodnić ze to było kłamstwo... jesli uważasz, że to klamstwo, napisz proszę jakieś uzasadnienie.?

JŁ:* mówić w twarz osobom, które przeżyły Shoah, że "prawda nie istnieje" (można by też tak - "to nieprawda, że ktoś zginął, to zależy od interpretacji"):

IG: Manipulujesz wypowiedzią o prawdzie (z Przekroju): fakty istnieją, faktem jest śmierć. Natomiast uzasadnienie/wyjaśnienie/zrozumienie śmierci bywa różne: dla jednych to przejście z doczesności w wieczność, dla innych kres życia, bądź wręcz przeciwnie początek...nie ma jednej prawdy o śmierci - objektywnie można jedynie stwierdzić fakty (ile osob, w jaki sposob zgineło, gdzie, kto kogo itd.).

Otóż zakladam, że Ty, "Jestem Łajką", istniejesz też w wymiarze fizycznym. Natomiast Twój anonimowy login, kojarzy mi sie naturalnie, nie tyle z mężczyzną, co z psem...Łajką. To pierwsze skojarzenie. W zwązku z tym o ile faktem jest że w wymiarze fizycznym istniejesz jako mężczyzna, o tyle dzięki Twojej "kreacji" wirtualnej nie ma jednej prawdy o Tobie: jedni beda Cię kojarzyć z Twoim rzeczywistym wizerunkiem (zwłaszcza ci co Ciebie znają prywatnie), inni ze smokiem w ikonie Twojego profilu na FB, a jeszcze innym na myśl przyjdzie właśnie słynna "Łajka" - nie ma jednej prawdy o “Jestem Łajką”, mimo iż jest faktycznie i prawdopodobnie 1 osoba fizyczna, kryjąca się za Łajką.
?
JŁ:* proponować wszystkim ludziom "odrzucenie siebie" (jak rozumiem, również ofiarom i katom):

IG: Ty tutaj też proponujesz różne sposoby patrzenia (tak jak i ja i inni...) czy to znaczy że my mamy większe prawa niż Rafał? ?

JŁ:* insynuować, że ponowne spalenie stodoły się nie odbędzie, bo - jak to jaśnie pan określił - "jest zmęczony"":

IG: o ile wiem to nie była insynuacja, tylko odpowiedź na pytanie dziennikarki z "Przekroju": czy Rafał ma zamiar spalić kolejne stodoły. I myśle, że Rafał ma prawo tak odpowiedzieć

Jestem Łajką: nie wiesz, czy jestem jednym ciałem. mój awatar to nie smok.
każda interpretacja ma jakieś presupozycje, które mogą być fałszywe. tak jak fałszywe była "bezpośrednia bliskość" zbrodni z 1941. rozumiem, że można było to... głęboko przeżyć, ale to utwierdza tylko artystę i widzów w przekonaniu, że są współodczuwający, a nie pomaga lepiej rozumieć i pamiętać zbrodnię.

na jakiej podstawie oceniasz moją emocjonalność i to, że poczułem się "lepszy" oraz to, że nie mam dystansu. Czy to jest przedmiotem dyskusji? Nie wiem, czy dalsza dyskusja ma ...sens, jeśli będziemy się skupiać na mnie.

Z porad psychoterapeuty korzystałem, z porad artysty również.

Katarzyna Janeczko: Iwona, dokładnie uderzyłaś tam, gdzie należało się Łajce oberwać :). Cała łajkowa lista jest łajkową tendencyjną interpretacją (delikatnie mówiąc). Już pierwszy punkt rozbraja i kładzie na łopatki. Na miejscu Łajki w ogóle bym zabroniła ubr...ania artystom - nie tylko w stroje z epoki, ale i w ogóle, bo zawsze coś niestosownego w stroju można znależć. Na przykład... ciało. :)

A w ogóle, to idąc tropem wytyczonym przez Łajkę, warto by było pokazać w naturze co to znaczy być złajanym. Łajka postanowił zaistnieć za sprawą kogoś innego, prezentując poglądy najabardziej "nośne", na których, w aureoli, z dumą się nosi. Cały jego profil jest manifestacją wydumanego intelektu, idei na wyrost. Niespójny, chełpliwy i przemądrzały.

Łajka zaistniał nawet w mediach - oczywiście za sprawą Rafała, ale ten fakt wstydliwie pominął.

Nie chciałam o tym pisać, bo mogłoby to wygladać na przepychanki. Ale w sumie komplementarnie ;) muszę dodać ten brakujący element mojej "babskiej" oceny, aby zrównoważyć analogiczny aspekt jego "niebabskiej" wypowiedzi na temat postawy Rafała. :)

Jednym słowem, Łajka: przyganiał kocioł garnkowi!

A poza tym jest coś bardzo ciekawego w tym, że Łajka z taką zaciętością wytyka Rafałowi to, co dotyczy jego samego. Najprawdopodobniej w pierwszym odruchy przypisujemy ludziom swoje własne intencje. Łajka rozpoznał "swego", ale poczuł się o...d niego "lepszy", wyższy moralnie i intelektualnie (pewnie nasłuchał się w swoim życiu zbyt wiele pochwał na temat swoich talentów, wiedzy, oczytania, gustu itp.) i się do tego przykleił. Brak dystansu, niestety... Dużo, dużo pracy przed nim. Trudno mi doradzać co z tym zrobić.

Jestem Łajką: ‎Katarzyno, przed chwilą odwoływałaś się do emocji, a teraz zarzucasz mi brak racjonalności. Jeśli czegoś nie rozumiesz - proszę, pytaj. Nie mówiłem nic o zdrowiu psychicznym artysty, a jedynie o tym, że nie jest on psychoterapeutą, a palenie stodoły, moim zdaniem (na co przywoływałem w moich wcześniejszych wypowiedziach argumenty) jest agresją, której skutek jest wybitnie antyterapeutyczny.

Iwono, łączę spalenie stodoły (wraz z jego zapowiedziami w mediach i wyjaśnieniami artysty), datę jego wykonania tylko ze zbrodnią w Jedwabnem. Jeśli tego nie dostrzegłaś, proponuję poczytać wywiady z artystą. albo trzeba było popytać widzów z Zawady.

"Nie widze mozliwosci by jakakolwiek grupa, spolecznosc mogla uzurpowac sobie symbol (plonacej) stodoly na własność" skoro tak, to jak można spalać taki symbol?

Nie uważam, że Shoah jest tematem tabu. Uważam, że artysta poruszający ten temat, powinien wiedzieć, skąd się wzięło słowo "holocaust" i czyim było wymysłem. Uważam, że należy poruszać ten temat, również w drastyczny sposób. jednak nigdy nie można tego uprościć do takiej taniochy, jaką było palenie karteczek, iPhone'a, decyzji wójta i robienie "wiejskiej imprezy".

Shoah jest częścią naszej kultury, ale nie jest częścią kultury, do której mamy prawo się odnosić jak do samochodu na przedmieściach Paryża. Jest częścią doświadczenia ofiar i katów oraz tych, którzy wiedzą (58% społeczeństwa), które w znacznej części sprzeciwiło się projektowi artysty.

Wnioskuję, że idiom nie należy do artysty nie po tym, jaką ma on wiedzę, albo jakie pochodzenie/wyznanie/cokolwiek, tylko po tym, do jakiej ignorancji sam przyznaje się w wywiadach i do tego, że jego akcja nie ma żadnego zamierzonego wydźwięku merytorycznego (albo jest on dowolny)

Katarzyna Janeczko: Ja nie mam zahamowań w wyrażaniu emocji (to mój "babski" zywioł!), ale Ty do racjonalności zobligowałeś się sa...m, więc jedz tę żabę. Ale spoko, ja mimo wszystko Cię rozumiem, tj. mimo Twojej nieracjonalności.

Ł*: "nie mówiłem nic o zdrowiu psychicznym artysty, a jedynie o tym, że nie jest on psychoterapeutą, a palenie stodoły, moim zdaniem (na co przywoływałem w moich wcześniejszych wypowiedziach argumenty) jest agresją, której skutek jest wybitnie antyterapeutyczny."

Jesteś psychoterapeutą? Kto cię upoważnia do takiej ignorancji w wypowiadaniu się o skutkach psychoterapeutycznych?

Ł*: "łączę spalenie stodoły (wraz z jego zapowiedziami w mediach i wyjaśnieniami artysty), datę jego wykonania tylko ze zbrodnią w Jedwabnem. jeśli tego nie dostrzegłaś, proponuję poczytać wywiady z artystą. albo trzeba było popytać widzów z Zawady."

Niebywała zdolność kojarzenia! I jak to się ma do rzeczywistości? Że niby to źle, że projekt kojarzy się z tym, czego w zamyśle dotyczy? A gdyby akcja odbyła się 1 maja - to byłoby poprawniej?

Ł*: "skoro tak, to jak można spalać taki symbol?"

Symbol ma się dobrze. Spłonęła stodoła. :)

Ł: Nie uważam, że Shoah jest tematem tabu. uważam, że artysta poruszający ten temat, powinien wiedzieć, skąd się wzięło słowo "holocaust" i czyim było wymysłem."

Bingo! Powinien wiedzieć! A nie wie?

Ł*: uważam, że należy poruszać ten temat, również w drastyczny sposób. jednak nigdy nie można tego uprościć do takiej taniochy, jaką było palenie karteczek, iPhone'a, decyzji wójta i robienie "wiejskiej imprezy".

Taniochą jest silenie się na pozę, że się pozjadało wszystkie rozumy. Dostrzegasz to w sobie chociaż?

Ł*: Wnioskuję, że idiom nie należy do artysty nie po tym, jaką ma on wiedzę, albo jakie pochodzenie/wyznanie/cokolwiek, tylko po tym, do jakiej ignorancji sam przyznaje się w wywiadach (...)

Życzę Ci Łajka tej umiejętności przyznawania się do własnej ignorancji. Bo to wielka sztuka jest.

Jestem Łajką: 1) Więc artysta przebrał się w strój chłopa z lat 40, by wyglądać jak z obrazu Chełmońskiego, a nie po to, żeby przypominać ludzi, którzy dopuścili do zbrodni w stodole, tak?

2) Czemu w takim razie wyszedł tylnym wyjście...m? Jakie było znaczenie tego gestu? Czemu w ogóle wszedł do stodoły, a nie podpalił jej z zewnątrz? Chciał dać do zrozumienia, że się oczyszcza ogniem z win? Że jest ofiarą z 1941? Oba te cele są nie do osiągnięcia, chyba, że tylko pokazuje się, że tak można. Skoro stodoła była symbolem, działanie artysty też wchodzi w sferę symboliczną. Staram się interpretować akty artysty, nie olewać go, rozumiem więc, że (metaforycznie) on sam się tam spalił (zresztą tak o tym pisał wcześniej)

3) Kartki z "winami" są wypocinami w porównaniu z ogromem win i cierpienia z 1941. Spalać kartkę w stodole oznacza przyrównywać się w ten sposób do czegoś/kogoś, co też zostało w stodole spalone. Poza tym uważam je za "wypociny", bo nie zostały przez nikogo odczytane - wina, nawet w świecie katolickim, może zostać zmazana tylko w oparciu o jej wyznanie w czyjejś obecności. W środowisku demokratycznym również. Wierzący żydzi zaś nie uznają sakramentu pokuty. Dlaczego ludzie Ci nie mogli spalić swoich kartek u siebie w domu? Dlaczego właśnie przy kamerach? Tak, moim zdaniem, to zasługuje na brak szacunku. To pycha.

4) Skoro mówisz, że Rafał był właścicielem listu, to był również, w tym samym sensie, właścicielem stodoły. Obie te rzeczy mają sporą wartość symboliczną dla dużej grupy ludzi. Obie zostały potraktowane, jakby były własnością artysty. Bo rzeczywiście były, miał prawo. Wydaje mi się jednak, że rozmawiamy o innym poziomie rozumienia "aktu". Opartego o ujęty przez Ciebie w punkcie wcześniej "szacunek", na którym tak bardzo Ci zależy.

5) tak, pytanie do SMG i artysty. które właśnie postawiłem. bardzo bym chciał, by dostęp do takich badań mieli Wodiczko, Bałka, Libera, Dawicki, Hansen. Szkoda tylko, że, jak się okazuje, łatwiej realizować sztukę, gdy jest się copywriterem. Szkoda, że wykorzystuje się dorobek zdobyty na rynku reklamowym do tego, by operować ludzką pamięcią.

6) Straż pożarna to olała. Rzeczywiście, po prostu należy zadać to pytanie.

7) Po obejrzeniu filmu "ze stodoły", jest duża szansa, że to porównanie samo się narzuci. W stodole spłonęły kartki i iPhone. I oczywiście symbolicznie sam artysta - przeciętny Polak.

8) i 9) były to punkty powiązane (nie widzę egzystencjalnej różnicy między Żydem a nie-Żydem). Po prostu nie przypuszczałem, że artysta może być na tyle bezczelny, by profilować swoje dzieło pod wyznawców judaizmu. Rozumiem, że chodziło o to, by to właśnie oni ujrzeli płonącą stodołę? Dlaczego właśnie oni? Przecież to projekt "dla wszystkich".

10) nie chodzi o samo Koło Gospodyń, a to, że Rafał chciał coś takiego przygotować. Posiłek przy okazji palenia stodoły. Mógł pewnie jeszcze postawić dmuchowy zamek i zrobić loterię fantową. Pytanie tylko, czy to nie zakłóca przekazu tej akcji (jeśli w ogóle takowy istnieje). i czy nie zmienia jej wydźwięku.

11) Nie promuję swojej osoby w mediach. Nie widzisz mojej twarzy, nie znasz mojego nazwiska. Nie zarabiam na życie dzięki promocji, w przeciwieństwie do artysty.

12) Jan Gross został zapowiedziany (bez podania źródła tej informacji). Nie przyszedł. To ważna postać dla rozumienia Jedwabnego, która posłużyła artyście tylko do promocji, bo ani nie zabrała głosu, ani nie uczestniczyła w jego akcji. Ale to akurat poboczne - pochodzę, popytam.

13) Właśnie, właśnie. Prawa autorskie należą do artysty. Prawa do tych wszystkich nadesłanych historii. Bo ich bohaterowie najczęściej nie żyją. Podobnie - znak, jakim jest spalenie stodoły - należy albo do samych ofiar (wówczas mamy temat tabu), albo do pamięci zbiorowej (wówczas należy go tratować z niebywałą ostrożnością, uczyć o nim, wspominać go, ale - do licha - nie powtarzać go!). Przypominam, że nawet dzisiaj dostęp do zdjęć powiązanych ze zbrodniami hitlerowskimi jest mocno ograniczony, dyskutuje się samo prawo pokazywania takich obrazów. Które nie są tamtymi wydarzeniami, a jedynie ich symbolicznymi reprezentacjami, jakie bardzo łatwo mogą dać poczucie tego, że się taką zbrodnię rozumie i ogarnia. Jeśli miałbym orzekać o prawach, powiedziałbym, że nikt nie ma prawa powiedzieć, że rozumie coś tak potwornego, i że zupełnie ogarnia to wydarzenie umysłem. w sobie, w akcie artystycznym, jakkolwiek.
Ludzie wysyłający opowieści i zdjęcia do akcji "Tęsknię", nie zostali poinformowani, że artysta będzie rozgrywał te opowieści na swój własny sposób, że będzie mu przyświecał inny cel, niż tylko magazynowanie i pokazywanie wspomnień.

14) być może. ale oprócz orzeczenia sądowego, istnieje jeszcze coś takiego jak ostracyzm, z jakim można potraktować osobę, która do czegoś takiego dopuszcza.

15) nie napisałem nic o przeżywaniu, a jedynie o przedstawieniu, reprezentacji Shoah. w pracach o podobnej tematyce - Sierry, Libery - artyści negują to, że sami mogą zrozumieć to, co się wydarzyło. Shoah w pierwsz...ym rzędzie nie jest ważne dlatego, że można je przeżywać. Naczelnym celem pamięci o Zagładzie winno być to, by ona się nigdy nie powtórzyła. Jeśli ktoś podchodzi do pracy na ten temat, przykładając wagę gdzie indziej, starając się nawet odtworzyć warunki Shoah...

nie chcę kończyć tego zdania
(nie chcę niczego zabraniać, bo od zabraniania jest kodeks karny, mogę jedynie wejść do stodoły [i zostać wyciągnięty siłą])

16) uważam, że to kłamstwo, bo miałem za oczywistą opinię mówiącą, że jeśli już ktoś wie, co się wydarzyło w Jedwabnem, to pamięć o spaleniu stodoły w 1941 (i tego, co wydarzyło się potem) w zupełności wystarcza mu do posiadania opinii na ten temat. jeśli zaś artysta chciał cokolwiek w tym względzie zmienić, to liczył zapewne na to, że ów ktoś przeformułuje swoje wypowiedzi po jego akcie tak, by były one bardziej jasne, zapewne równie agresywne, co spalenie stodoły. bez względu na to, czy ktoś jest antysemitą, czy nie. jeśli dzięki jego akcji antysemityzm ma się "wykrystalizować", to chyba nie za dobrze, że miała ona miejsce, prawda?

nieświadomie założyłem dobre intencje artysty, niepotrzebnie.

17) nie rozumiem, o manipulowanie jakim zdaniem chodzi (tym, które przywołałaś? nie, chodziło mi o opinie Betlejewskiego o naturze jego sztuki i jej recepcji)

18) nie chodziło mi o to. istnieje jedno, jedyne obiektywne odniesienie do palenia stodoły w 1941. Miało ono miejsce właśnie wtedy. Nie da się go powtórzyć, nie można próbować wmówić komuś, że to, co właśnie widzi, to zbrodnia w "bezpośredniej bliskości". a to proponuje Betlejewski. Trzeba pracować nad pamięcią, nie testować jej wytrzymałość (co znaczy, że należy pracować nad śladami po zbrodni, a nie tworzyć własne tropy). Największe prawo do wiedzy o jakimś zdarzeniu mają osoby, które je widziały lub które starały się je poznać. Zakładam, że w Polsce (i na świecie) jest dosyć dużo osób, które wiedzą od Betlejewskiego więcej na temat Jedwabnego. Straciły tam rodzinę, widziały płonącą stodołę, poświęciły badaniu zbrodni swoją karierę naukową, itp. Wolałbym, żeby one nie "odrzucały siebie", bo wtedy przepadnie cała pamięć po Shoah. Przynajmniej w obecnej formie.

19) nie widzę tu żadnej odpowiedzi na postawiony przeze mnie zarzut. wywiad jest częścią projektu. projekt wymaga powagi. i nie ma znaczenia, ile potu i pieniędzy kosztował artystę, naprawdę.
odwoływanie się do wypowiedzi mówiących o jego szlachetnych intencjach i dobrym serduszko i poświęconych funduszach przekonuje opinię społeczną do współodczuwania z artystą, który się zmęczył, biedaczysko, paląc stodołę.

Katarzyna Janeczko: Poruszyłam temat Twojej postawy w kontekście Twoich zarzutów pod adresem Rafała. I dokonałam porównania. Nie jesteś wyłącznie widzem oceniającym spektakl. Jesteś (z własnego wyboru) aktorem. Siedzisz po uszy w tym spektaklu. Ja bym na Twoim... miejscu bardzo się przyjrzała sprawie z tej perspektywy, jak również samemu sobie w tej perspektywie.

Jestem Łajką: 1k) nie obligowałem się do racjonalności. a jedynie wyjaśniłem, co przez to rozumiem. czego Ty z kolei nie uczyniłaś.

2k) do tego przekonał mnie sam artysta. mówiąc, że pierwszą reakcją "Żydów" na jego akcję było prze...rażenie. psychoterapia nie polega chyba na prezentowaniu pacjentowi jego własnych lęków. psychoterapeutą nie jestem.

3k) przeczytaj na początku wypowiedź I., do której się odnosiłem (symbole kulturowe nie sa jednoznaczne, laczenie stodoly tylko i wylacznie z zaglada jest naduzyciem, schematyzmem. Pytanie retoryczne: czyli jesli sluchasz piosenki "Plonie stodola" Niemena, to tez mysliosz o zagladzie?). nie ma w tym nic złego. sprzeciwiałem się tylko temu, że spalenie stodoły tego dnia, wraz z wyjaśnieniami artysty, jasno i jednoznacznie odnosi się do Shoah.

4k) stodoła w tym dniu, tak przygotowana, była symbolem. Słowo "symbol" może odnosić się albo do pewnego abstraktu albo do przedmiotu, który coś reprezentuje.

5k) Założyłem, że nie wie. W przeciwnym wypadku, moim zdaniem, nie zdecydowałby się (znów założyłem jego dobre intencje, grrr) na akcję. Słowo to zostało po raz pierwszy zarejestrowane, gdy chrześcijanie użyli go na określenie poświęcenia żydów na stosie ofiarnym. Tak, by mogli oni pójść "do swojego boga". Był to więc sposób na uspokojenie ich dusz. (nie pamiętam strony, ale to z "Co zostaje z Auschwitz"). Podobny cel przyświecał akcji Betlejewskiego. Chcę przez to powiedzieć, że spokój ducha nie jest, a nawet nie może stanowić meritum. Celem projektów nawiązujących do Zagłady, jakiegokolwiek wspominania o tym zajściu, powinna być tylko chęć podtrzymywania umykającej pamięci (co znaczy, że nie można tworzyć czegoś, co Zagładę ma przypominać, a nią nie jest). O czym oczywiście artysta wie bardzo dobrze. I co realizuje we "wspomnieniowej" części "Tęsknię".

6k) na takie obelgi da się tylko odpowiedzieć obelgami. czego nie zrobię, bo Cię szanuję

7k) rozumiem, że jestem niezwykle ciekawą postacią, ale polecam zastanawiać się nad przedmiotem dyskusji. nawrzucać możesz mi w prywatnej wiadomości.

Oczywiście, stwierdzam - niczego nie wiem, nie mam żadnej wiedzy. Szkoda tylko, że mi tego nie wykazałaś, a musiałem to wnosić na podstawie własnych przesłanek.

Katarzyna Janeczko: Łajka, ja chyba mam już tylko to do powidzenia, iże fajnie, że myślisz, masz swoje refleksje i przekonania w temacie akcji "Stodoła". Zupełnie bezcelowe wydaje mi się podążanie Twoim tropem, ponieważ wchodzisz w dróżki i bezdroża dostępne ...tylko Tobie. Wychwytujesz wątki (to bardzo jest widoczne w ostatnich Twoich wiadomościach), które są istotne z Twojego punktu widzenia, a ich ilość powoduje u mnie wrażenie, że je produkujesz na jakieś swoje wewnętrzne zapotrzebowanie. I to jest OK - nie mi to oceniać. Masz swój proces, jak każdy, i jak każdy musisz z nim dojść do ładu.

Jestem Łajką: Właśnie, że nie - to artysta, wraz z nami wszystkimi, siedzi w spektaklu twórców, którzy wcześniej obmyślili taką koncepcję sztuki.
Może tu chodzić o grę, jaką zaplanował najwybitniejszy przedstawiciel sztuki kon...ceptualnej, albo o grę zaproponowaną w Wannsee.

(W każdym razie, przyjąłbym ostatecznie jednak swoją ignorancję i przychyliłbym się do zdania, że działanie Betlejewskiego było spektaklem, dzięki któremu wiele bym zyskał - przede wszystkim zrozumiałbym swoje przewiny i to, że mógłbym na zawsze zrzucić z siebie ten ciężar. Dzięki Servatiusowi, dzięki Betlejewskiemu.)

Jeśli to nikogo nie razi, chciałbym opuścić tę dyskusję. Proponuję porozmawiać przy innej okazji, chyba, że do lepszych wniosków. Z chęcią przeczytam, postaram się zrozumieć, odpowiem.

Mam dość tego, że cały czas pojawiają się z Twojej strony jakieś osobiste wycieczki. Jeśli masz problem z moją osobą, zapraszam do wysłania mi prywatnej wiadomości. Jeśli przerasta Cię ilość moich zastrzeżeń, nie musisz na wszystkie odpowiadać dzisiaj. Jeśli uważasz, że nie mam celu, to cóż - po prostu mogę Cię zapewnić, że go mam. Usiłuję doprowadzić do sytuacji, w której Betlejewski utraci kapitał zaufania, jakim go obdarzono podczas akcji "Tęsknię". Bo sprowadził Zagładę do gry i zastosował ją do kolejnego, dobrze nagłośnionego, eksperymentu społecznego (którego wyniki będą znane tylko jemu).

Aleksander Szaszka Drohobyczer: Że niby "... pomimo protestow Strony Zydowskiej dokonal aktu spalenia stodoly..." Czy jest jedna strona zydowska? (Strona Zydowska???) Czy on amowi za wszystkich Zydow, mnie tez? Woodoo musi sie odbyc, dibuk byc wywolanym. to spalenie bylo ...antyspaleniem, absurdem podkreslajacym zgroze, przemoc, morderczosc, okrucienstwo tego co sie stalo w Jedwabnym. A co o tych stodolach w ktorych przedstawia sie "Boze Narodzenie"? .... czy ktokolwiek protestuje temu bezsensownemu (wedlug mnie) przedstwieniu? czy przed podpaleniem stodoly w Jedwabnym byl ktokolwiek tam ktory protestowal temu czynowi? Porownujac te dwa spalenia, negatywna reakcja na dzisiejsze jest "teatralna".