Rymanów i inne miasteczka/Kraków ul. Paulińska

Tęsknię za żydami zawsze i wszędzie. Podróżując po Polsce, w każdym miejscu, które odwiedzam szukam śladów żydowskiej obecności. Tęsknię za nimi na umarłym, zaniedbanym cmentarzu w Józefowie. Tęsknię w podkarpackim Rymanowie, przed synagogą. Tęsknię przy ohelu cadyka Halberstama w Bobowej. Tęsknię, obserwując z uwagą małomiasteczkowe zabudowy dawnych miasteczek Galicji i Królestwa Polskiego. Próbując odgadnąć, gdzie znajduje się dawna synagoga. Zgadując, jakie jest jej obecne przeznaczenie? Czy okaże się biblioteką (jak niegdyś w Zamościu)/państwowym archiwum (jak w Sandomierzu)/domem kultury (jak w Szczebrzeszynie). Albo, co zawsze smuci najbardziej ? nieużytkowaną prawie ruiną (jak w Grybowie). Niestety moja tęsknota nie może się wyrazić w tęsknocie do konkretnego żyda. Urodziłam się o wiele za późno, a w mojej rodzinie pamięć o żydowskich sąsiadach i znajomych nie przetrwała. Pod koniec lat osiemdziesiątych, jako dziecko, mieszkałam przy ulicy Paulińskiej w Krakowie. Na framudze drzwi widoczne było ciągle miejsce po mezuzie. Na bocznej ścianie kamienicy przy tej samej ulicy wisiał ciągle szyld Wyrób tałesów. Zdjęto go dopiero wtedy, kiedy na sąsiedniej posesji powstawał hotel. Wtedy jako dziecko nie pytałam o nic.


Autor: krulenka


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.