Narewka

Augustower

W Narewce, dziadek męża - Konstanty, wiejski lekarz - w latach dwudziestych, przyjaźnił się między innymi z Żydem, o nazwisku Augustower. Pan Augustower miał niewielki tartak i małą elektrownię na prąd stały. Ponieważ nie było liczników prądu, ludzie uiszczali opłatę od ilości żarówek. Miejscowi "żartownisie" do przewodów podłączali węglowe elektrody i bawili się robiąc łuki elektryczne - sztuczne pioruny. Pan Augostower chodził po domach i żalił się ludziom, że ktoś mu -"dwa amper prądu kradnie". W końcu rodzice zabronili tych zabaw.

Pan Augustower miał wiele córek i kilku synów. Żeby zainteresowac córkami kawalerów, na rzeczkę Narewkę, sprowadził kilka kajaków. Kto chciał popływac, musiał zabrac córkę pana Augustowera. Sam mówił, po co te kajaki ściągnął. Oczywiście miejscowe chłopaki wszystkich wyznań, korzystały z tej możliwości. Potem synowie tego pana zaangażowali się w ruch syjonistyczny, (dążący do utworzenia przyszłego państwa Izrael) i jeszcze przed wojną pojechali na teren ówczesnego Protektoratu Brytyjskiego Palestyny. Tam zginęli w jakichś zamieszkach. Stary pan Augustower pojechał za synami i niedługo po nich zmarł. Co stało się z jego córkami, nie wiadomo.

Ojciec męża, jako mały chłopiec często rozpalał w piecu na szabat żydowskim sąsiadom. Żydowskie domki miały nad gankami podnoszone dachy. Podnoszono je raz do roku w tkzw. kuczki, czyli Święto Namiotów. Synagoga w Narewce spłonęła za pierwszych sowietów w 1939 roku, z powodu zaprószenia przez nich ognia w sąsiednim składzie paliw. Tak mówili miejscowi ludzie. W Narewce, w 1942 (?) roku, całą ludnośc żydowską, hitlerowcy wyprowadzili do pobliskiego lasu, tam ich zabili i pogrzebali w jednym dole. Zupełnie nieświadoma niczego ludnośc wiejska, dawała im na drogę chleb i bańki z mlekiem. Jedną kobietę Niemcy za to pobili. Tyle opowiedział w latach siedemdziesiątych, jeszcze wtedy żyjący, ojciec mojego męża, Anatol, który po wojnie osiadł w Augustowie. Dziwna zbieżnośc: nazwisko Augustower - Augustów.

 


Autor: Blanka Batura


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Anonymous
Comment
...
Komentarz:2 , wto luty 23, 2010, 23:22:34
Faktycznie piekna zbieżność... Augustower ("Augustowski, pochodzący z Augustowa") - taką końcówkę dodaje się w języku niemieckim w przypadku tworzenia przymiotnika odrzeczownikowego pochodzącego od nazwy miejscowości...
Nazwiska żydowskie, nie wszystkie oczywiście, są piękne. wiele z nich jest pochodzenia niemieckiego a pisane tak, jakby wymawiał je Polak ... niesamowite ...
Eugenia Hiton Pocalun
Comment
Nazwiska
Komentarz:1 , pią luty 19, 2010, 22:15:56
Pani Bianco! Bardzo ciekawe wspomnienie.
Zbieznosc nazwiska z miejscowoscia wcale nie jest dziwna, albowiem Zydzi bardzo czesto przybierali nazwisko od miejsca lub miejscowosci w ktorej sie urodzili, mieszkali np. Warszawski, Poznanski, Marymont (miejscowosc we Francji - Marimondo) albo przyjmowali nazwiska od imienia ich Dziadka, Ojca. Czesto byly zwiazane z zawodem jakie wykonawyli np. Muzykant, ich cecha charakteru itd. Bywalo takze, ze zostalo im narzucone przez dziedzica lub urzednikow w urzedach zaborcow:austriackim i rosyjskim. Czasami tez urzednik nie potrafil napisac nazwiska prawidlowo i wowczas zapisywal je tak jak slyszal. Dlatego, tez to samo nazwisko lub imie moze miec rozne brzmienia i pisownie.
Pozdrawiam
Eugenia Hinton Pocalun