Warszawa

Henryk Lewandowski

Mam 60 lat, z oczywistych względów nie znam z autopsji sytuacji Żydów przed wojną. Mój ojciec pochodził z Sochaczewa. Tam przed wojną było dużo Żydów; ojciec często mi o nich opowiadał, zawsze z szacunkiem, podziwem i życzliwością. Mówił, że są bardzo pracowici, zapobiegliwi i sprytni. Mój stryj (brat ojca) Mikołaj Troicki był jednym z polskich żołnierzy, który zawiesił polską flagę w Berlinie na Kolumnie Zwycięstwa.

W dzieciństwie w latach 1955-1958 (tak myślę teraz, bo moi rodzice już nie żyją) po przeprowadzce z Sochaczewa do Warszawy mieszkaliśmy razem w jednym mieszkaniu z Żydem Henrykiem Lewandowskim i jego rodziną. On pracował razem z moim ojcem w Radzie Głównej Ludowych Zespołów Sportowych. Przedtem byli razem w Służbie Polsce. Jak ojcu mojemu władza przydzielała mieszkanie to Henrykowi Lewandowskiemu, który nie miał samodzielnego mieszkania (wiele osób nie miało wtedy samodzielnego mieszkania) właśnie miało urodzić się dziecko i mój ojciec podjął decyzję że zamieszkamy razem. Tym sposobem przez trzy lata mieszkaliśmy razem. Byłam dzieckiem, nie miałam sposobności poznać go bliżej i zaprzyjaźnić się, pracował, miał żonę i dziecko ale fascynował mnie. Był bardzo czysty, pamiętam jak codziennie czyścił sobie buty, był cichy i bardzo uprzejmy. Między moją mamą a jego żoną były jakieś napięcia z powodu wspólnego korzystania z kuchni ale nie było z tego większego problemu. Od mojego ojca wiedziałam, że jego ojciec po wojnie wyjechał do Izraela. Po trzech latach PP Lewandowscy wyprowadzili się i mimo że mój ojciec nadal pracował z Henrykiem Lewandowskim chyba już go nigdy nie widziałam. Gdy w młodości dowiedziałam się o pogromach żydowskich byłam wstrząśnięta; gdy ujawniona została sprawa Jedwabnego byłam zdruzgotana. W 1968 r. nagle nie wiadomo skąd okazało się, że moja koleżanka z Robotniczego Klubu Sportowego Sarmata, gdzie jeździłam na łyżwach, Ewa Hellman musi wyjechać do Szwecji. Jak to pytałam ją, dlaczego musisz wyjechać ? ona mi na to, że jej ojciec i matka stracili pracę, że jest Żydówką i że muszą wyjechać, chociaż nie chcą. Bardzo to przeżyłam, niestety nie interesowałam się wtedy polityką i bardzo mnie ta sytuacja zaskoczyła. Później już interesowałam się tym co się dzieje w Polsce i bardzo byłam rozczarowana. Widziałam obłudę aparatu partyjnego i rządowego i często sprzeczałam się z ojcem, który był członkiem PZPR. W latach 1970 r. jeździłam kilkakrotnie do Wiednia, przy tej okazji odwiedzałam zaprzyjaźnionego z moim ojcem rosyjskiego Żyda. Nazywał się Candoff Bywałam u niego w domu na uroczystościach rodzinnych - było wspaniale do dziś pamiętam jedną z tych uroczystości z menu włącznie. W 2008 r. w Wyborczej z 13 czerwca 2008 r. przeczytałam pożegnanie z Henrykiem Lewandowskim, który zmarł 12.02.2008 r. Z tego pożegnania dowiedziałam się m.in. że jego rodzina Dawida Garfinkiela pochodziła z Zamościa i że Jego matka zginęła w 1942 r. Tak więc znałam w życiu troje Żydów; pewnie jednak więcej ale co do innych ludzi nie miałam nigdy świadomości, że są Żydami. Nie ujawniali się, a może ja traktowałam ich po prostu jak Polaków. Mój mąż miał więcej szczęścia, chodził do szkoły, w której było sporo Żydów - też był zaskoczony gdy w 1968 roku pół klasy nagle musiało wyjechać z Polski na zawsze. Zawsze interesowała mnie kultura żydowska, od kiedy trafiłam na pierwszą książkę Isaaca Bashevisa Singera stałam się jego wielką wielbicielką. Chociaż muszę przyznać, że pierwszą ksiązką była Przy szabasowych świecach. Żydzi fascynują mnie, podziwiam ich zdolności i inteligencję. Zazdroszczę im. Byłam na pogrzebie Marka Edelmana. To był wspaniały człowiek. Uważam, że my Polacy jako naród bardzo wiele zawdzięczamy Żydom; bez nich bylibyśmy gorsi.


Autor: Romana Troicka-Sosińska


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Anna Kowalczyk
Comment
Henryk Lewandowski
Komentarz:2 , pon czerwiec 24, 2013, 11:25:56
Zydzi nigdy nie byli i nie sa czysci , wlasnie z powodu brudu wypedzeni zostali z Francji, przydaloby sie troche poczytac a nie na sile wlazic Zydom w ...., chyba ze to taki kamuflaz na zydowskie pochodzenie
Jurek Rachański
Comment
Re: Henryk
Komentarz:1 , sob styczeń 23, 2010, 14:18:57
Sformułowanie "bez nich bylibyśmy gorsi" jest klasycznym przykładem kompleksu miższości. Jest ono w dodatku epistemologicznie fałszywe.
Poprawne rozumowanie brzmi : "bez nich bylibyśmy inni", co jest dość oczywiste po 6 wiekach wspólnej historii. Ten sylogizm jest zresztą dedukcyjnie poprawny w obie strony, tzn. "bez 6 wieków spędzonych w Polsce, polscy Żydzi byliby inni" (ale na pewno nie byliby gorsi). Niemniej, wydaje mi się, że ujawnianie swoich kompleksów jest dobrym początkiem ich leczenia...
Natomiast stwierdzenie Betleja, że dla Polaków synonimem słowa "zagłada" powinno być słowo "utrata" jest zarówno logicznie poprawne, jak emocjonalnie ujmujące i, rzekłbym wręcz, moralnie słuszne. Brawo, Betleju !
Obawiam się jednak, że slogan "Tęsknię za Tobą, Żydzie" zawiera zarodek wyobcowania... Możemy tęsknić za społecznościami żydowskimi, które istniały w Polsce, bo stanowiły tej Polski część nieodłączną (tak zresztą, jak i inne mniejszości: Litwini, Ukraińcy, Białorusini, Niemcy, o Tatarach nie wspominając). I to jest zapewne ostatnia chwila na takie wspomnienia, bo za moment nie będzie już ludzi, którzy te czasy pamiętają.
Ale dla młodszych pokoleń, to wyróżnienie ma coraz mniej sensu... Co za różnica, czy dziadek lub pradziadek był Żydem, Szwedem, czy Niemcem, jeśli prawnuk czuje się Polakiem ?
Słynne zdanie "Litwo, Ojczyzno moja,..." napisał przecież pewien (dość znany) Białorusin.
To sformułowanie w odniesieniu do tych, którzy dziś żyją w Polsce, czy też poza nią, ale się do niej poczuwają, może być odebrane jak nowa żółta gwiazda Dawida. Jest to równie eleganckie, jak wypominanie Premierowi niemieckiego dziadka...
Ale inicjatywa jest historycznie interesująca, i chyba najbardziej potrzebna tym Polakom, którzy sobie z owych wzajemnych wpływów sprawy nie zdają.