Warszawa

KAMIENIE

Zbyszkowi z Białegostoku, Andrzejowi z Poznania, Romkowi z Warszawy.

A kiedy umrę - pochowajcie!

Gdzie wolne miejsce - gdzieś pod drzewem.

Bez krzyża, gwiazdy, bez orkiestry.

Niech mi szum liści będzie śpiewem.

 

A na grób kładźcie mi kamienie,

Te wieczne kwiaty - one nigdy

Nie więdną - i od lat tysięcy

Znaczą grób dzieci Izraela.

 

I ty połóż kamień - przyjacielu.

Wspomnij, jak dobrze było nieraz;

Noce poezji aż do rana,

Wino, dziewczyna zakochana ...

 

W ten czas, w tę krótką życia chwilę,

My zebraliśmy szczęścia tyle

Ile potrzeba, by bez żalu

Zejść z tego świata - i po balu!

 

Śródborów 1999 r.


 


Autor: Jerzy Bander


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.