Warszawa

Jestem Warszawianką z urodzenia, jakby moja Babcia się wyraziła "z dziada pradziada" i chciałabym podzielić się wspomnieniem opowieści z czasów okupacji hitlerowsiej mojej Babci. Moja Babcia jest z Woli, tak samo mój Dziadek był z Woli, urodzili i wychowali się w tej samej kamienicy, pobrali jak Babcia miala 18 lat zaraz przed Powstaniem. Babcia zawsze wspomina Icka, który miał sklep na Okopowej i w tym sklepie same pyszności. Miał też pięć pięknych córek i z opowiadania Babci, wszystkie były rude i robiły niesamowite wrażenie, gdy siadały wszystkie na ławeczce przed sklepem. W naszej polskiej kulturze, chłopcy chyba zawsze są preferowani na potomstwo, ale w Żydowskiej oczywiście jest na odwrót. Kolega Icka, David, też miał sklep, tuż obok i czterech synów i bardzo Ickowi zazdrościł. Miał ciągle w zwyczaju mawiać, "Icek, Ty to masz dobrze, same córki, przynajmniej Ci sklep wysprzątają, moi chłopcy to tylko w piłke nożną chcą grać." Wola to oczywiście była "robotnicza" dzielnica i był bardzo silny duch wspólnoty, ludzie byli dla siebie bardzo życzliwi, nie to co teraz. Tak mówi moja Babcia. Kiedy Icka aresztowali Niemcy i wzieli do Getta, moja prababcia odwiedzala go i przyniosla mu chleb. Ale Icek byl już nie ten sam. Kiedy mojej Babuni brat zginął w Oświęcimiu z łapanki, w Getcie było już bardzo dużo Żydów. Babcia powiedziała Ickowi, że Staś nie żyje. Ale Icek już nic do niego nie docierało, jego córki były już też zabrane. Taki był nas wszystkich los. Nigdy moja Babcia nie dowiedziała się co się stało z Ickiem ale po wojnie już go nie było.

 


Autor: Ada


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Emilia Finnan
Comment
Dzieciece wspomnienia
Komentarz:3 , czw luty 11, 2010, 00:53:15
Urodzilam sie po wojnie, na Woli. Moimi rodzicami byli dziadkowie Ady. We wczesnych latach 60-tych bylam mala dziewczynka i mieszkalam razem z rodzicami, rodzenstwem i ukochana babcia, przy ulicy Erazma Ciolka, w nowym bloku na trzecim pietrze. Wszyscy mieszkancy bloku znali sie bardzo dobrze i w zasadzie, nie bylo zadnych tajemnic miedzy sasiadami.
Pewnego roku, zamieszkala pietro nizej tajemnicza zydowska rodzina. Malzenstwo z dwojka dzieci. Zostali wysiedleni z ZSRR do Polski. Musieli przez 2 lata mieszkac w Polsce aby dalej wyruszyc w droge do Izraela lub USA... Dziewczynka nazywala sie Lubka, a chlopczyk Imka, ich ojcem byl artysta muzyk. Calymi dniami, pieknie gral na skrzypcach ku zadowoleniu calej, mojej rodziny, a szczegolnie mojego taty, ktory byl milosnikiem muzyki. Szybko zaprzyjaznilam sie z Lubka, ktora byla w moim wieku, a moj starszy brat z Imka. Oni tez byli rowiesnikami. Wspominam bardzo milo okres naszych wspolnych, dzieciecych zabaw. Lubka i Imka byli czestymi goscmi w naszym domu. Szybko stali sie dla nas prawdziwymi przyjaciolmi, bez ktorych nie bylo wspanialych zabaw, szalonych wypraw i smiesznych pomyslow. Zgadzalismy sie idealnie, nigdy nie zrobilismy sobie zadnych przykrosci, a dzieciece lata uplywaly nam beztrosko. Raptem wszystko urwalo sie, rodzina w pospiechu wyjechala z Kraju, gdzie? nie pamietam. Pamietam tylko nasze lzy przy rozstaniu. Na nasze pytania dokad i dlaczego wyjechali? Moj tata odpowiedzial- "Prosze, lepiej nie pytajcie...."
Emilia Finnan
Comment
Dzieciece wspomnienia
Komentarz:2 , czw luty 11, 2010, 00:42:56
Urodzilam sie po wojnie na Woli.Moimi rodzicami byli dziadkowie Ady. W latach 60-tych bylam mala dziewczynka i mieszkalam razem z rodzicami, rodzenstwem i ukochana babcia, przy ulicy Erazma Ciolka, w nowym bloku na trzecim pietrze. Wszyscy mieszkancy bloku znali sie bardzo dobrze i w zasadzie, nie bylo zadnych tajemnic miedzy sasiadami.
Pewnego roku, zamieszkala pietro nizej tajemnicza zydowska rodzina. Malzenstwo z dwojka dzieci. Zostali wysiedleni z ZSRR do Polski. Musieli przez 2 lata mieszkac w Polsce aby dalej wyruszyc w droge do Izraela lub USA. Dziewczynka nazywala sie Lubka, a chlopczyk Imka, ich ojcem byl artysta muzyk. Calymi dniami pieknie gral na skrzypcach ku zadowoleniu calej, mojej rodziny, a szczegolnie mojego taty, ktory byl milosnikiem muzyki. Szybko zaprzyjaznilam sie z Lubka, ktora byla w moim wieku, a moj starszy brat z Imka. Oni tez byli rowiesnikami. Wspominam bardzo milo okres dzieciecych zabaw. Lubka i Imka byli czestymi goscmi w naszym domu. Szybko stali sie dla nas prawdziwymi przyjaciolmi, bez ktorych nie bylo wspanialych zabaw, szalonych wypraw i smiesznych pomyslow. Zgadzalismy sie idealnie, nigdy nie zrobilismy sobie zadnych przykrosci, a dzieciece lata uplywaly nam beztrosko. Raptem wszystko urwalo sie, rodzina w pospiechu wyjechala z Kraju, gdzie? nie pamietam. Pamietam tylko nasze lzy przy rozstaniu. Na nasze pytania dokad i dlaczego wyjechali? moj tata odpowiedzial- "prosze, lepiej nie pytajcie...."
Adriana Swierszczek
Comment
erratum
Komentarz:1 , pon luty 08, 2010, 22:31:54
At the risk of stating the obvious... Wola was not rural, but a working class , industrial district of Warsaw with traditions reaching to 19th century. There were quite a few factories there just before the war.

There was a large Jewish community there.

Also, Wola is on the west side of Warsaw not the East.

The Wola district is also famous for the Polish Army's defence of Warsaw in 1794 during the Kościuszko Uprising and in 1831 during the November Uprising, when Józef Sowiński and Józef Bem defended the city against tsarist forces.

It greatly shaped the deep patriotism of its inhabitants and sense of the community.

During the Warsaw Uprising (August-October 1944), fierce battles raged in Wola. Around August 8, Wola was the scene of the largest single massacre in Poland of 40,000 to 50,000 civilians.