Warszawa i miejscowość przy Bugu, której nazwy nie pamiętam

Czy można tęsknić przez brak? Należę do trzeciego pokolenia. Jeśli miałabym kogoś wybrać, to pewnie całą rodzinę Dziadka (który pochodzi z Warszawy) i z drugiej strony - Babci (mieszkającą do wojny gdzieś przy granicy z Bugiem). Albo - mimo że wciąż żyją - wybrałabym Ich samych, których żydowską część tożsamości zabrała Im - i mi! - wojna. Zdaję sobie sprawę z tego, że to ostatni moment, kiedy mogę z Nimi porozmawiać i zadać pytania, na które nie ma odpowiedzi w nagranych w latach 90. dokumentach, gdzie opowiadają swoją historię. Tęsknię też za świeckim życiem żydowskim i jego pulsowaniem w mieście, mimo że Moi byli z ortodoksyjnych rodzin o chasydzkiej tradycji, do której teraz mam bardzo mieszane uczucia. Tak najogólniej tęsknię za tym. Ale zastanawiam się, przecież to nie jest tak, że tęsknię dlatego, że byli Żydami, bo - jak pisze Imre Kertesz - kimże więc jestem, skoro oceniają mnie tylko na podstawie kraju pochodzenia. A życie żydowskie funkcjonuje, marginalnie i niekoniecznie tak, jakbym chciała i jak mi się podoba, ale jednak - istnieje! Tęsknię więc dlatego, że byli Moi. Że zostało mi zabrane coś bardzo cennego, o co teraz muszę walczyć, jeśli chcę być z tym związana. Chciałabym poznawać tę kulturę od małego, nie musieć przechodzić przez te wszystkie koszmarne etapy walki z samą sobą, chciałabym nie uczestniczyć w tym dziwnym procesie "odwrotnego dziedziczenia", kiedy to ja przynoszę do domu Rodziców to, co żydowskie. Mimo tego że bardzo podoba mi się akcja, mam pewien problem moralny z jej granicami. Ci ludzie, o których wszyscy piszą, nie byli wspaniali dlatego, że byli Żydami. Byli po prostu wspaniali. Boję się popadania z antysemityzmu w filosemityzm, bo jest dla mnie tak samo bolesny i silnie odczuwalny.

 


Autor: Anna


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Showing comments 1 to 10 of 19 | Next | Last
Ignac Israel Zylbersztajn
Comment
Szalom z Izraela
Komentarz:19 , pon grudzień 31, 2012, 17:32:32
Hallo Mirella, szalom.Dopiero dzis (wlasciwie w tej chwili), przypadkowo czytam, ze szukasz (az tak?) przyjaciela w Izraelu? No, do tego nie trzeba specjalnej smialosci, jestem z Izraela i porozmawiam o wszystkim, czego sobie bedziesz zyczyla ( w miare moich mozliwosci). Jestem przekonany,ze mozesz dostac moj mail od p.Betleja .
Zycze Szczesliwego Nowego Roku
Szalom z Izraela
Ignac
Janusz
Comment
"jeśli ich wspominamy, na chwilę stają się dla nas żywi"
Komentarz:18 , czw marzec 25, 2010, 13:45:25
"Jeśli ich wspominamy, na chwilę stają się dla nas żywi" napisał Betlej w Komentarzu 11. To mi przypomniało piękny dokument Jolanty Dylewskiej "Polin". Tak się złożyło, że akurat krótko przed wizytą w kinie byliśmy z żoną w Tykocinie. To była przepiękna słoneczna niedziela na przełomie lata i jesieni. Było cudownie. A jednak... jakoś smutno. Zgodziliśmy się, że to czego nam tam brakowało to gwar żydowskiego miasteczka. Ewidentnie czuje się tam jego brak! I oto, choć w filmie nie ma akurat Tykocina, nagle widzimy jak na ekranie kina ten brakujący element ożywa! To było nieprawdopodobne przeżycie. A więc rzeczywiście, wspomnienie ożywia! Dla nas ten film był dopełnieniem naszej wizyty w Tykocinie.

Cóż, podobnie jak pani Anna, mógłbym wspominać moich przodków. Ale moi pradziadkowie zasymilowali się tak całkowicie, że odcięli kompletnie swoje żydowskie korzenie, a dziadek czuł się w 100% Polakiem (zresztą, w obu wojnach światowych walczył w polskim mundurze), tak że trudno mi ich wspominać jako Żydów. Wspominam często moich pra-pradziadków i ich pozostałych synów, pochowanych na żydowskich cmentarzach w Czechach i Austrii. Byliśmy tam, na tych grobach, z misją poszukiwawczą i żeby się pokłonić.
Ale jednak, gdy pada pytanie o tęsknotę na Żydem, to ja tęsknię za tym Żydem z Tykocina, i za tym małym żydowskim chłopczykiem z Warszawy, który, być może, bawił się kiedyś w Parku Krasińskich z małym Władkiem Bartoszewskim, o czym, ten ostatni wspominał. Myślę o nich często patrząc na Park z okien Błękitnego Wieżowca. Tam czuję tęsknotę.
Anna
Comment
Re:
Komentarz:17 , śro luty 17, 2010, 12:03:36
Podałam zły link, <a href="http://www.filmweb.pl/%228+historii,+kt%C3%B3re+nie+zmieni%C5%82y+%C5%9Bwiata%22+-+premiera+w+Muranowie,News,id=58053/">ten</a> jest w porządku.
Anna
Comment
Re:
Komentarz:16 , śro luty 17, 2010, 11:46:52
A propos moich Dziadków i żydowskiego życia przed wojną, <a href="http://www.16historii.pl/">tutaj</a> powinno być niebawem więcej informacji, bo z tego, co mi mówili twórcy, w przyszłym tygodniu premiera w Warszawie. Żałuję, że nie będę mogła być.
Mirella Machnikowska
Comment
Re:
Komentarz:15 , czw luty 04, 2010, 11:32:20
Mysle, ze tesknimy tez za zyjacymi ludzmi-za "mezczyna/kobieta zycia", u boku ktorych nie dane jest nam trwac, za kims ciekawym, interesujacym,kogo spotykamy, a nie dane jest nam sie zaprzyjaznic. No i realnie, za kims kto jest daleko...w sensie przestrzeni wymiernej i niewymiernej. Bylam w Izraelu krotko i strasznie chcialam sie z kims zaprzyjaznic, ale....nie mialam smialosci, wiec tesknie do ciebie nieznajomy przyjacielu(przyjaciolko) z Izraela
Anna
Comment
Re:
Komentarz:14 , czw luty 04, 2010, 10:46:02
:)

pozdrawiam serdecznie, życzę miłego pobytu i powodzenia z projektem :)
Betlej
Comment
Tęsknić
Komentarz:13 , czw luty 04, 2010, 10:39:35
No, to już temat dla Milana Kundery.... :-)

A granaty rzeczywiście wspaniałe. Na suku w Jerozolimie jest stoisko, gdzie wyciskają je od razu do kubeczka...
Anna
Comment
Re:
Komentarz:12 , czw luty 04, 2010, 10:37:07
dziękuję za odpowiedź :) nie wiem, dlaczego nie wyświetliło się, że to wciąż ja.

polecam izraelskie granaty, są przepyszne, u nas nie można takich dostać :)

a myśli pan, że można tęsknić za kimś, kto żyje, kogo można dotknąć i kto jest całkiem blisko?
Betlej
Comment
Izrael
Komentarz:11 , czw luty 04, 2010, 10:31:55
Odpowiadam miłej pani z komentarza numer 10.
Tak, chodzi mi o żywych ludzi, którzy dziś wspominają osoby, które odeszły - to w ich duszach rozgrywa się walka o pamięć i normalność. Ale interesuję mnie też żywi ludzie - ci, którzy odeszli, gdyż jeśli ich wspominamy, na chwilę stają się dla nas żywi. Kiedy czytam te wspaniałe wspomnienia, ci ludzie stają mi przed oczami jakbym ich widział. Ożywają. To ożywiające spojrzenie jest bardzo ważne, gdyż wyrywa ludzi ze stosów zgniecionych ze sobą ciał, ze statystyki, z liczb, z procentów. Mój przyjaciel, świetny artysta, Dominik Lejman, ukuł kiedyś taki termin: "statystyczna anestezjologia" na określenie uwiądu emocji w zestawieniu z liczbami, jakkolwiek straszne historie próbowałyby wyrażać. Czas obudzić się z tej liczbowej anestezjologii i zacząć znowu coś czuć.
Pozdrawiam Panią w Izraelu, który niezwykle mi się podobał. Jakie wino!!!
B
Anonymous
Comment
Re:
Komentarz:10 , wto luty 02, 2010, 16:43:23
mi filosemityzm kojarzy się tylko ze źródłosłowem: philos z gr. miłujący i semityzm od semitów :) chociaż zgadzam się całkowicie z panem, jest dla mnie nienaturalny i szkodliwy. wydaje mi się, że trzeba mieć świadomość mniejszości (nie tylko uznanych przez ustawę za narodowe), które też budują otaczający nas świat, dlatego mogłabym podpiąć się pod pana stwierdzenie o walce z własną ignorancją. trzeba mieć jakieś podstawy, a to, jak głęboko wchodzimy w temat, jest już kwestią zainteresowania.
interesują pana żywi ludzie, którzy wspominają umarłych, tak? bo nie jestem pewna, czy dobrze zrozumiałam.
nie wiem, czy da się w ten sposób wypleść te złe nitki, ale na pewno da się wzmocnić te dobre :)
cieszy mnie pańskie podejście, szczególnie, że bardzo często ludzie wymagają ode mnie, jako żydówki, tłumaczenie się z historii albo obecnej sytuacji politycznej w izraelu. to z kolei zupełnie mnie nie interesuje, dlatego po raz kolejny chciałabym panu podziękować.
Showing comments 1 to 10 of 19 | Next | Last