Rowne, Warszawa

Zuzanna Ginczanka

Przejżałam nazwiska i imiona wspominanych i nie znalazlam jej, pisałam już o Zjawisku Zuzanna Ginczanka w przedwojennej Warszawie (Ziemianska, Skamandryci, Tuwim, srodowisko poetów), pewnie dlatego, ze tylko nadmienilam o mojej tesknocie za Nią, pisząc o innych. Ilekroć myslę o tej pieknej kobiecie (moze nalezaloby powiedziec dziewczynie, bo zgineła majac 24 lata), tyle razy mysle o tym, jaki cel mial Bóg, zeby skupic w jednej osobie tyle cudow, po czym zabrac ja tak szybko. Powinnismy ją wspominac bardzo czesto, bo jest jedna z wielu, do ktorej smierc przyszla dzieki nam, sumiennym, bogobojnym Polakom.

Sąsiadka , ktora ją wydała, pewnie biegala do kosciola kazdej niedzieli, albo czesciej, a jej dzieci i wnuki, maja sie dobrze i pewnie nie znaja ani jednego jej wiersza. Sztandarowy jej wiersz konczy sie zdaniem: "...nie zostawilam tutaj zadnego dziedzica" , czy "...nie zostawiam", nie pamietam, nie ważne,- chodzi o myśl, że wiedziala o swojej smierci, ona eteryczna, uduchowiona, wyposazona w talent, zjawila sie na tym swiecie, żeby dac nam kilka pieknych wierszy i odejsc z zalem w sercu.



Autor: Mirella Machnikowska


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
TomaszB
Comment
Re: Zuzanna
Komentarz:5 , pon maj 30, 2011, 21:30:21
Zuzanna Ginczanka, Non omnis moriar

Non omnis moriar ? moje dumne włości,
Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.
Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.
Bliscy moi ? nie lutnia to, nie puste imię.
Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze ?
Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
O, jak będzie się palić w ręku im robota,
Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
Chmury prutych poduszek i obłoki pierzyn
Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
I uskrzydlonych nagle w aniołów przerobi.
Mirella Machnikowska
Comment
Re: Zuzanna
Komentarz:4 , pon luty 22, 2010, 16:31:59
Dziekuje, bledy sa bledami, choc intencje dobre, w kazdym razie milo mi, bo rzeczywiscie postac Zuzanny Ginczanki budzi moje najcieplejsze uczucia i ogromnie za nia tesknie
Oktawia Gorzeńska
Comment
Re: Zuzanna
Komentarz:3 , nie luty 21, 2010, 10:51:46
Nie chciałam, żeby mój komentarz zabrzmiał jakoś ostro. Po prostu pierwszy wyraz i "daje po oczach".
A tekst naprawdę ciepły i widać, że od serca. Pozdrawiam.
Mirella Machnikowska
Comment
Re: Zuzanna
Komentarz:2 , nie luty 21, 2010, 09:11:13
Najmocniej przepraszam,taki blad ortograficzny to wstyd, wiec chyle glowe. Co do wieku Zuzanny Gonczanki w chwili smierci, opieralam sie na sprawnosci mojej pamieci-zawiodla, moze tez z powodu emocji-to tytulem usprawiedliwienia. Podsumowujac: wstyd, mam nadzieje, ze mnie to zmotywuje do wiekszej dbalosci o jezyk ojczysty.
Oktawia Gorzeńska
Comment
pomyłki
Komentarz:1 , sob luty 20, 2010, 19:43:21
Idea strony ciekawa, postać Ginczanki jeszcze bardziej. Byłoby super, gdyby nie pojawiały się w notatkach błędy rzeczowe (Ginczanka zginęła w wieku 27 lat) i ortograficzne - jak choćby to nieszczęsne słowo "przejrzałam" na początku wypowiedzi.