Kraków

marcel adamowicz

To nie moje wspomnienie. To wspomnienie mojego Ojca. Ojca już nie ma, więc wpisuję się w Jego imieniu.Usłyszałem je jako człowiek dorosły, a dotyczyło jego dzieciństwa. Wilno rok 1943. Miasto praktycznie "wyczyszczone" z Żydów. Pierwsze klęski nazistów, wielka nadzieja na rychłe wyzwolenie. Jesień. Niewmcy stają się coraz bardziej nerwowi, litewscy szaulisi kolaborujący z Niemcami masowo dezerterują i wtapiają się w otoczenie.

Mój dziadek wraz z trzema synami (mój ojciec najstarszy - ma wtedy 12 lat) od początku wojny ukrywa się pod przybranym nazwiskiem. Jest Żydem zasymilowanym od pokoleń - ożenionym z nadwołżańską Niemką. Nikt nie podejrzewa go o tzw "pochodzenie". Babka umiera na gruźlicę podczas okupacji. Dziadek ukrywa się - i jednocześnie nie ukrywa. Bardziej obawia się Rosjan. Jako żołnież pierwszego pułku Legionów jest na ruskich listach. Poza tym, jako głęboko zakonspirowany funkcjonariusz przedwojennej "dwójki", sprawuje pieczę nad archiwum wileńskiego okręgu AK. Pod przybranym nazwiskiem pracuje jako mechanik samochodowy w prywatnym warsztacie.

Na podwórzu warsztatu jest studnia. Mój, wówczas dwunastoletni ojciec ma najlepszego przyjaciela. Równolatka. To Wiktor Rojcman. Przychodzi się często bawić na pdwórze z ojcem i jego braćmi. Wiktor ma mocne papiery, jest blondynkiem - nasz dziadek załatwił jego rodzinie fałszywe metryki. Wszyscy czekają z wytęsknieniem końca szwabskiego panowania. Pewnego październikowego dnia, jak co dzień, mały Rojcman przychodzi bawić się na podwórko z moim tatą i stryjami. Do warsztatu zajeżdża Niemiec - kierowca oficera miejscowego garnizonu. Przyprowadza samochód do naprawy. Dziadek sprawdza stan pojazdu, Mówi, że da się usunąć usterkę "na poczekaniu". Niemiec przystaje na to i rozsiada się na ganku. Wyciąga flaszkę wódki. Jest już nieco podpity. Radosny z paru godzin pozarewgulaminowego czasu wolnego. Obserwuje dokazujące na podwórku dzieci. Odpina pas z pistoletem i wrzuca go na siedzenie samochodu. Mija pół godziny. Niemiec, już bardziej wstawiony postanawia udać się so sławojki na podwórzu. Dziadek idzie do warsztatu z wymontowanym z silnika elementem. Dzieci ciekawie zaglądają do wnętrza eleganckiego czarnego auta. Mój ojciec widzi jak Wiktor, znalazłszy pas z pistoletem chwyta go bez namysłu i pomyka po podwórku ciesząc się nowo zdobytym trofeum. Na to Niemiec wychodzi z kibla. Widzi dziecko radośnie biegające z parabelką w dłoni. Dopada malca, wyrywa mu broń i bije kolbą na odlew. Na krzyk dzieci wybiega z warsztatu mój dziadek. Zamiera, widząc wycelowaną w siebie broń. Niemiec, mimo, że pijany, bez słowa łapie Wiktora Rojcmana za karki i na oczach dzieci - wśród nich, mojego ojca - wrzuca go do studni na środku podwórka. Nie pozwala nikomu podejść i z uśmiechem czeka, aż dziecko utonie.

Nawet nie wiedział, że utopił Żyda. Nawet nie wiedział, że wokól niego w tym momencie znajdowali się sami Żydzi. Mój ojciec do końca życia tęsknił za małym Wikim.


Autor: adamovitz


Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
katarzyna adamowicz
Comment
Re: marcel
Komentarz:7 , wto czerwiec 24, 2014, 08:54:05
Marcel- złóż w moim imieniu kondolencje Xaweremu. Dzisiaj w nocy sie dowiedziałam, zę Jego Mama przegrała wale z rakiem. Bardzo , ale to bardzo mocno go ściskam i współczuje. To była na prawdę cudowna kobieta.
A jak Ty żyjesz? Stanąłeś na nogi?
A co to za "nowiny" nt naszego Dziadka? nie wiedziałam ,ze był żydem...

Ja została zupełnie sama z 3-ma psami i 3- ma kotami. Mam na co zasłużyłam...
Pozdrawiam
KA
areknalej
Comment
no i mną wstrząsnęła...
Komentarz:6 , czw maj 06, 2010, 01:26:43
internauty inaczej przeżywają - wybacz im.
marcel
Comment
Re: marcel
Komentarz:5 , sob styczeń 30, 2010, 17:20:16
nieważne. To tylko historia. A internauty - jak zwykle w sieci. Ja swoje opowiedziałem.
Michał B.
Comment
czytałem
Komentarz:4 , sob styczeń 30, 2010, 15:15:57
Czytałem uważnie, tylko nie wiem co ma z tego wynikać.
Patrząc od strony Niemca to po prostu utopił podczłowieka. Nie sądzę, by mu robiło różnicę czy to był Zyd czy Polak.
marcel adamowicz
Comment
Re: marcel
Komentarz:3 , sob styczeń 30, 2010, 10:19:27
Cóż, Nieuważnie czytał pan tekst. Wiktor był blondynkiem. Ale był Żydem. Niemiec byl pijany. A rzecz działa się w Wilnie - "krainie podludzi". Reasumując. Może Niemiec zapomniał dziecku zajrzeć do majtek? Ech ludzie...
Michał B.
Comment
??
Komentarz:2 , pią styczeń 29, 2010, 16:03:01
Nawet nie wiedział, że utopił Żyda - co Pan chciał przez to powiedzieć???
robert sieradzki
Comment
Re: marcel
Komentarz:1 , czw styczeń 28, 2010, 12:07:08
wstrząsająca historia. brak mi słów. dziękuję.