Dołącz do sympatyków akcji

NAJNOWSZE

05-paź-14 17:37
Dobrodzień (Guttentag)

Za Żydami z przedwojennego Dobrodzienia tęskni moja znajoma- wspaniała, starsza pani...

zobacz...

02-maj-14 19:15
Akcje

W dniach 1-7 lipca 2014 już po raz dziewiąty w Krakowie odbędzie się Szkoła Letnia "Nauczanie o Holokauście" organizowana wspólnie przez Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Illinois Holocaust Museum and Education Center (Skokie USA), we współpracy z licznymi organizacjami krajowymi i zagranicznymi. Bezpłatny program adresowany jest do nauczycieli, edukatorów i liderów organizacji pozarządowych zajmujących się tematyką Zagłady.

zobacz...

29-kwi-14 05:10
Zary

Urodziłem się Polsce i mieszkałem do dwudziestego drugiego roku mojego źycia. Polska była moją ojczyzną i mój ulubiony kraj.

zobacz...



Katarzyna Markusz

Klucz do tej lekcji leży w Jedwabnem

Rozmowa Katarzyny Markusz z Rafałem Betlejewskim.

Rafał Betlejewski przez rok prowadził projekt "Tęsknię za Tobą, Żydzie". Kilka miesięcy po jego zakończeniu poprosiłam Rafała o podsumowanie tej akcji. Rozmawialiśmy o historii polskich Żydów, naszym spojrzeniu na nią, antysemityzmie i paleniu stodoły. Zdaniem Rafała naszej wizji historii nie podzielają mieszkańcy innych krajów, a niektórzy przyjeżdżają do Polski, by wyciągnąć rękę do "potomków zbrodniarzy".

10 września 2011 roku.

Katarzyna Markusz: Twój projekt "Tęsknię za Tobą, Żydzie" już się zakończył, ale ludzie chyba wciąż przysyłają swoje wspomnienia, relacje dotyczące Żydów z ich miast i miasteczek. Czy zainteresowanie stroną "Tęsknię..." po zakończeniu projektu zmniejszyło się w widoczny sposób? Czy może jest na takim samym poziomie? Jednym słowem - czy ludzie wciąż chcą się dzielić swoimi wspomnieniami?

Rafał Betlejewski: Strona tesknie.com ciągle żyje. Pojawiają się na niej nowe wpisy, dokojuję tłumaczeń tekstów, publikuję rozmowy, np. z księdzem Wojciechem Lemańskim, trochę zdjęć z podróży, jednak widać, że projekt powoli się kończy.

Generalnie polskie zainteresowanie Żydami i ich historią trzeba umieć zobaczyć z pewnej perspektywy globalnej, a z tej perspektywy wygląda ono mizernie. Wydaje mi się, że dotyczy ono tylko elity społecznej, w której przeżywa renesans.

W całości społeczeństwa zainteresowanie przeszłością polskich Żydów jest raczej niskie.

Statystycznie mamy to gdzieś. Garstka ludzi o tym myśli, jeszcze mniejsza dba o tę pamięć, natomiast dla przytłaczającej większości jest to historia bez znaczenia. Widać to na każdym kroku - nie tylko na stronach internetowych, ale przede wszystkim w tak zwanym realu, na starych żydowskich cmentarzach, w starych synagogach itd.

Kiedy spoglądam na swój projekt z perspektywy czasu, wydaje mi się, że nie wywołał on żadnej wielkiej fali zainteresowania tematem i nie wpłynął zasadniczo na "społeczną rzeczywistość". Jest co najwyżej kolejną kroplą drążącą "polską skałę". Na stronie tesknie.com oraz na fejsbukowym fanpejdżu projektu ciągle odbywa się pewna dyskusja, pojawiają się nowe treści, ale ni jak się to ma do popularności programu X-Factor. Wiem, że w tej chwili odbywa się zbieranie wspomnień pod nazwą "Skrzynki pamięci" - ciekaw jestem jaki będzie odzew na tę akcję, ale obawiam się, że mizerny. Chyba obudziliśmy się po prostu zbyt późno. Historia polskich Żydów będzie raczej tematem niszowym. Mam jednak nadzieję, że powoli, wraz z wyraźnymi sygnałami płynącymi od polskich elit temat ten stanie się mniej "demoniczny" i bliższy, naturalniejszy dla mas.

Katarzyna Markusz: A z czego to wynika? Historia polskich Żydów nas nie interesuje, bo w ogóle nie interesujemy się historią, czy może akurat tym jej wycinkiem? A Twoje spojrzenie na tę historię zmieniło się jakoś w czasie trwania projektu? Jak myślisz "Żyd" to kogo sobie wyobrażasz?

Rafał Betlejewski: To raczej pytanie do socjologa, a odpowiedź bardzo skomplikowana. Moim zdaniem składa się na to kilka czynników. Pominę te oczywiste dla współczesnych społeczeństw, które są raczej zainteresowane szybką konsumpcją informacji, tkwią w pewnej powierzchowności opinii a ich świadomość jest w stanie, który Gombrowicz diagnozował jako infantylizację współczesności. Natomiast to, co dla Polski jest specyficzne, to olbrzymia potrzeba afirmacji własnego status quo. Jako społeczeństwo potrzebujemy potwierdzeń naszych wyborów i sposobu życia. Doskonałym przykładem zaspokojenia tej potrzeby jest Licheń - gigantyczna bazylika w szczerym polu, która zwyczajnemu Polakowi ma jak najwyraźniej powiedzieć: "oto, czego możecie dokonać wy, szarzy Polacy. To, jak żyjesz jest słuszne i tu nie będzie kwestionowane. Twoja historia jest wspaniała i wypełniona bohaterami, a ty sam jesteś częścią większej, przerastającej cię całości jaką jest Polska." 

lichen Wnętrze bazyliki w Licheniu.

W tym klimacie mentalnym bardzo trudno jest funkcjonować ludziom, którzy próbują kwestionować owo status quo, czyli przyjęte, zinternalizowane normy postępowania. Dość smutny los czekał wszystkich myślicieli i artystów polskich, którzy pluli na tę "plugawą skorupę". A tak się składa, że historia Żydów polskich w dużej mierze jest niezwykle dla nas, Polaków, niepokojąca i wywraca do góry nogami utarte schematy myślenia. Nie jest to opowieść afirmująca, że tak powiem. Dlatego niechętnie jej słuchamy - jeśli w ogóle cokolwiek ma szansę dotrzeć do naszych uszu.

Inną sprawą jest fakt, że w zasadzie nigdy w historii naszego współżycia z Żydami nie przyzwyczailiśmy się myśleć o nich jako o Polakach. Zwracałem na to uwagę także w swoim projekcie, gdy rzucałem hasło: odzyskajmy naszych Żydów. Nawiązywałem wtedy do Mordechaja Anielewicza, pytając, czy mogę go uważać za swojego bohatera, czy też jest to bohater izraelski. Inaczej mówiąc, czy chłopak, który urodził się w Wyszkowie, wychował na Powiślu, zrobił maturę na Nowolipkach, poległ walcząc z hitlerowcami w gruzach Warszawy jest Polakiem, czy też nie? Czy nauczymy się kiedyś myśleć o nim jako o naszym bohaterze? Czy zrozumiemy, że Holocaust był olbrzymią tragedią przede wszystkim w historii współczesnej Polski, a nie jakiegoś bliżej nieokreślonego świata?

trzy paski Trzy modre paski - projekt upamiętniający Holocaust. Styczeń 2010.

morda  Napis przy grobie Mordechaja Anielewicza. Czy mogę go uznać za "mojego bohatera"?

Trudno nam to idzie. Raczej mamy skłonność, by pozostawać we wrażeniu, że Żydzi to byli jacyś obcy, jacyś inni. Otwarte zresztą pozostaje pytanie, czy oni sami chcieli być uważani za Polaków, i czy im to umożliwialiśmy jeśli już wyrażali taką ochotę. Z pewnością nie chcą tego teraz. Dziś sposób w jaki współcześni Żydzi opowiadają o swojej historii w Polsce jest bardzo "izolacyjny". Nie spotkałem Żyda, który ma polskie korzenie, a który chciałby mówić o sobie: "jestem Polakiem". Bardzo ciężko nam uświadomić sobie w jakiej mierze jest to sytuacja zawiniona przez nas.

Rzecz jasna mówię o Żydach mieszkających poza granicami Polski. Ostatnio poznałem dwie słodkie staruszki, które jako dzieci doświadczyły warszawskiego getta, a resztę życia spędziły na emigracji w USA (obie płynnie mówią po polsku). I tą swoją piękną polszczyzną oświadczają mi, że są Żydówkami, Amerykankami, ale z pewnością nie Polakami. Dziś, 65 lat po wojnie, to ich oświadczenie napełnia mnie palącym wstydem, gdyż czuję się winny takiemu stanowi rzeczy.

Projekt "Tęsknię..." trwał dla mnie 10 lat i moje "spojrzenie na tę historię" zmieniło się w każdy możliwy sposób. Przepracowałem ten okres dość wnikliwie. Dziś nie muszę sobie "wyobrażać" Żyda. Znam ich bardzo wielu. Staram się zrozumieć w jaki sposób oni mogą widzieć historię.

Katarzyna Markusz: Podczas prowadzenia projektu "Tęsknię..." byłeś blisko tematu historii polskich Żydów. Czy zetknąłeś się również w jakikolwiek sposób z objawami antysemityzmu? Czy dzisiaj w Polsce mamy antysemityzm?

Rafał Betlejewski: To pytanie powraca jak bumerang i jest zadawane po stokroć w każdej rozmowie na temat relacji polsko-żydowskich. Ciągle i niezmiennie nurtuje nas, czy jesteśmy antysemitami, czy może jednak nie... To autodiagnozowanie znużyło mnie już trochę, gdyż samo uprawomocnianie lub odrzucanie tej etykiety wydaje mi się dość jałowe i odsuwa nas od zrozumienia istoty społecznych zjawisk.

To co dziś w tym zagadnieniu jest dla mnie najbardziej interesujące i ważne, to pytanie, czy jesteśmy antysemitami w opinii innych. Otóż, jak zdążyłem się zorientować, Żydzi w swej masie nie mają co do tego żadnych wątpliwości.

Jesteśmy dla nich grupą zatwardziałych antysemitów, a nasz kraj to rodzaj ciemnej otchłani, w której zginęli ich przodkowie. Jest to opinia na tyle ugruntowana, że przyjeżdżający do Polski Żydzi potrafią się dziwić, że w Polsce są jakieś kolory, że nie jest to świat czarno-biały jak na obozowej fotografii. Dziwią się, że są młodzi ludzie i kawiarnie. Że w Warszawie ktoś się śmieje. To samo dotyczy Żydów z USA, Francji, Holandii i innych krajów, którzy deklarują - czasami w płynnej polszczyźnie - że nigdy do Polski nie pojadą, gdyż się jej zwyczajnie boją.

W czasie swoich podróży odkryłem ze zdziwieniem, że zagraniczna opinia publiczna ma całkowicie odmienny ogląd sytuacji w Polsce, niż mój, że zupełnie inaczej rozumie historię i wyciąga z niej odmienne wnioski. Inaczej mówiąc, w szerszym ujęciu, nasz punkt widzenia na historię jest specyficzny dla nas i w zasadzie poza Polską nigdzie nie podzielany. Proszę sobie uświadomić doniosłość tego odkrycia: można powiedzieć, że z globalnego punktu widzenia nasza narracja jest wypaczona, a dalej można stwierdzić, że paranoiczna. Nasze widzenie historii Polski, a przez ten pryzmat świata, jest właściwe tylko nam i izoluje nas od reszty społeczeństw zachodnich. Sądzę, że jako społeczeństwo jesteśmy zupełnie nieświadomi tego faktu i nie potrafimy dostrzec, jakim bełkotem mogą być nasze opowieści w oczach obserwatorów z zewnątrz. W tym sensie, nasze wynurzenia, choćby w naszym odczuciu najszczersze i najdalej wychodzące na przeciw dialogowi polsko-żydowskiemu, mogą brzmieć jak wynurzenia psychopatycznych antysemitów - oto jest prawdziwa kara za lata opuszczenia tego tematu.

Podam przykład: ostatnio oprowadzałem po Warszawie grupę Żydów z Izraela oraz innego razu pewną katolicką Amerykankę. Żadne z nich nie słyszało o Powstaniu Warszawskim - jakoby kamieniu węgielnym polskiego mitu wolnościowego! Żadne z nich nie potrafiło podać właściwie żadnych faktów z polskiej historii jakkolwiek dla nas znaczących. Co więcej, rodzina Żydów - delikatnie przeze mnie badana w tym zakresie - stwierdziła, że w ich przekonaniu Polacy współpracowali (instytucjonalnie) z Niemcami w organizacji Holocaustu, że wojny polsko-niemieckiej w zasadzie raczej nie było. Dziwili się, gdy zacząłem opowiadać, że Polska stworzyła Państwo Podziemne na skale niespotykaną i nie dowierzali, kiedy mówiłem, że Polska stawiała zbrojny opór Niemieckim okupantom. Nie docierało do nich, że w ogóle zachodziło zjawisko okupacji. Nie byli w stanie wyraźnie stwierdzić, po której stronie była Polska w czasie II Wojny Światowej!

Muszę dodać, że byli to ludzie wykształceni, nauczyciele licealni i w dodatku pełni jak najlepszej woli porozumienia się z Polakami i odkrycia "naszego" punktu widzenia. Wszystko, co im mówiłem napawało ich niepomiernym zdumieniem, natomiast ja sam czułem się zawstydzony własną zawziętością, z jaką tłumaczyłem im - w moim mniemaniu - podstawowe fakty.

I nagle mnie olśniło.

Zdałem sobie sprawę, a trafiło mnie to jak obuchem, że oni rozmawiają ze mną jak z potomkiem zbrodniarzy, do którego dobrotliwie, po latach, wyciągają dłoń przebaczenia. Dla nich jest to spotkanie konsyliacyjne, wymagające odważnego wyciągnięcia ręki.

A więc moje przekonanie, z którego wyszedłem przy kontakcie z nimi, że oto spotykają się potomkowie ofiar strasznego kataklizmu wojennego jakim była agresja faszystów, było właśnie ową paranoiczną wizją świata właściwą tylko mnie, Polakowi. Pojąłem też natychmiast, że to założenie - tak naturalne dla nas, polskich maturzystów - można by z łatwością oznaczyć jako "kalkę antysemicką".

Oto jest lekcja, przed którą dopiero stoimy: kiedy już przełkniemy do końca tę żabę w postaci prawdy o Holocauście i polskim antysemityzmie z XX wieku, będziemy musieli skonfrontować się z tą całkowicie obcą dla nas narracją, która stała się w międzyczasie narracją obowiązującą na świecie. Po pierwsze, będziemy musieli ją zrozumieć i się jej nauczyć! Pytanie jest otwarte jak na to zareagujemy: czy będziemy potrafili do końca odrzucić własne kompleksy i podjąć próbę opowiedzenia historii Polski "na nowo", tak, aby nasze ofiary potrafiły się w tej narracji odnaleźć (co postuluje Gross na ostatniej stronie swojego "Strachu") czy też będziemy brnęli w kolejne lata wypierania się. Klucz do tej lekcji leży w Jedwabnem.

Katarzyna Markusz: Co czułeś po spaleniu stodoły? Czytałeś komentarze na ten temat? Jedni Cię podziwiali, drudzy ostro krytykowali. Jak odbierałeś dyskusję wokół pomysłu spalenia stodoły? Przyszło Ci do głowy, żeby się z tego wycofać?

Rafał Betlejewski: W mojej działalności artystycznej, a w szczególności w tym, co nazwałem projektem Teatru Przezroczystego, dążę do tworzenia sytuacji, które można nazwać "iluzjami rzeczywistości", symulakrami.

Staram się stworzyć sztuczną rzeczywistość, która może służyć jako laboratorium eksperymentalne do uzewnętrzniania emocji "na niby", które w przeciwnym razie w sposób niekontrolowany mogą pojawić się "naprawdę". W szerokim planie służy mi to do lepszego uświadomienia sobie znaczenia etycznego imperatywu prawda-fałsz, a w szczególności do zrelatywizowania ideologicznych podstaw naszych wyborów i ocen moralnych.

Moje projekty, szczególnie te udane, mają w swoim centrum "kontrolowaną" katastrofę, która jej uczestnikom ma uzmysłowić - najczęściej post factum - "do czego są zdolni". W sytuacji idealnej, to znaczy w takiej, którą uznaję za wystarczająco intensywną, rozwijająca się katastrofa i rodzące się u jej uczestników emocje osiągają ten poziom, który uniemożliwia im odróżnienie rzeczywistości od sytuacji sztucznie wykreowanej. Ten moment zatracenia poczucia rzeczywistości - które jest w moim rozumieniu tylko zinternalizowanym systemem społecznych norm i nie ma uzasadnienia w transcendentalnym imperatywie moralnym - jest najbardziej interesującym mnie momentem przedzierzgnięcia prawdy w fałsz lub fałszu w prawdę i zakwestionowaniem naszej bałwochwalczej wiary w "rzeczywistość". Na marginesie mówiąc, jeśli współcześnie chwalimy jakiegoś cielca to jest nim właśnie rzeczywistość.

Projekt "Płonie stodoła" jest właśnie przykładem takiej "kontrolowanej" katastrofy i przemienienia fałszu w prawdę.

Pewien kurator sztuki z Krakowa zapytał mnie, dlaczego po prostu nie spaliłem tej stodoły i nie pokazałem z tego filmu w galerii. Po co mi była cała ta dyskusja? No właśnie. W odpowiedzi na to pytanie tkwi sedno projektu.

Projekt nie rozegrał się w niedzielę 11 lipca 2010 r., kiedy podłożyłem płomień pod drewnianą konstrukcję (sztucznie przeze mnie postawioną). Projekt zaczął się w chwili, gdy ogłosiłem ten zamiar trzy miesiące wcześniej i trwa - w jakimś sensie - do dzisiaj. Cała dyskusja dotycząca tego aktu stanowiła integralną część tego projektu i bez niej byłby to projekt jałowy. To wszystko, co zdarzyło się wokół stodoły, stanowi wyrazisty dowód na iluzoryczną naturę rzeczywistości - jako czegoś, co zostaje wykreowane przez nas samych w naszej wyobraźni. Działanie dwóch chłopców, którzy zabarykadowali się w stodole w proteście przeciwko mojej uzurpacji i zawłaszczaniu symboli Holocaustu stanowiło już tylko fizyczne dopełnienie emocji, jakie wyzwoliły się podczas procesu.

Oczywiście mógłbym o tym mówić bardzo długo, ale łatwo to zrozumieć samemu, odczytując na nowo toczące się wokół projektu dyskusje, spoglądając z tej teatralnej perspektywy. Rzeczywistość to zjawisko psychiczne. Zabawne, że chwilę wcześniej w Instytucie Teatralnym w Warszawie zrobiłem projekt pt. Teatr Jednego Dnia, w którym wzywałem wszystkich Polaków do "zagrania siebie". Projekt przeszedł prawie bez echa, jako być może zbyt abstrakcyjny. Przy stodole to się jednak udało.

Chciałbym też uprzedzić krytykę, że skoro tak, było to z mojej strony "instrumentalne" wykorzystanie ludzkiej tragedii. Odnoszę się do ofiar Jedwabnego z pełnym szacunkiem i empatią, co starałem się akcentować na każdym etapie pracy. Jest to dla mnie historia centralna do budowania współczesnej polskiej narracji historycznej oraz szansa na przebudowanie naszych przyzwyczajeń w kierunku większej otwartości i autokrytycyzmu. Wyrażałem już zresztą tę myśl publicznie i tu znowu ją powtórzę: Zrozumienie Jedwabnego jest dla nas, Polaków, i dla naszego rozwoju istotniejszym zadaniem, niż mord na polskich oficerach w Katyniu. To do Jedwabnego, a nie do Katynia, jak postulowały kręgi prawicowe, powinny być organizowane obowiązkowe wycieczki młodzieży szkolnej.

Moim celem w spaleniu Stodoły było raczej podważenie naszych wyobrażeń o nas samych i świecie, w którym funkcjonujemy. Mam szczerą wiarę, że jeśli uda nam się kiedyś zrozumieć, że natura rzeczywistości społecznej polega na kreowanych przez nas samych przeświadczeniach, uda nam się odrzucić agresję i przemoc jako metodę obrony status quo, gdyż w gruncie rzeczy nie ma czego bronić, a przemoc zawsze jest pusta.

Katarzyna Markusz: Masz w planach kolejne projekty związane z historią polskich Żydów?

Rafał Betlejewski: W tej chwili nie. Teraz zajmuje się tłumaczeniem tekstów na stronie tesknie.com oraz próbuję zrozumieć, co projekt "Tęsknie..." w zasadzie oznaczał. Próbuję także odkryć, co sądzą o Polsce ludzie w Izraelu. Skonstruowałem ankietę wrażeniową na temat Polski i Polaków, którą próbuję przeprowadzić wśród młodzieży w Izraelu. Myślę, że jej wyniki mogą być dla nas zaskakujące.

Ostatnio wziąłem też udział w tygodniowych zajęciach warsztatowych z młodzieżą izraelską w szkole w Kefar Sava, miałem spotkania na uniwersytecie w Tel Awiwie. Dostałem też informację, że Zespół Historyczny Center for Educational Technology in Israel, obecny na spotkaniu, rozważa obecnie prezentację "Tęsknię za Tobą, Żydzie!" na stronach edukacyjnych centrum jako część współczesnej nauki na temat Holocaustu.


Katarzyna Markusz

 

 

                                                     

Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Showing comments 1 to 10 of 13 | Next | Last
Jerry Trymander
Comment
Markusz
Komentarz:13 , sob kwiecień 06, 2013, 13:11:23
Kordian / Jax: Piszesz "Nie tęsknię za żydami , wręcz ich nie lubię" a zaraz potem "Nie jestem antysemitą". OK, kiedy jest się antysemitą? Kiedy się Żydów własnymi rękoma morduje? Dlaczego dziwi cię w takim razie że izraelczycy mają uczucie że jadą do wrogiego kraju jeżli takie poglądy jakie ty masz są tak powszechne w Polsce.
Stwiedzenie "żydzi witali naszych oprawców kwiatami" jest prawdziwe o tyle ze takie wypadki były. Ale były i wypadki że "prawdziwi" Polacy to robili (witali zarówno Niemców jak i Rosjan).
Jak rowniez było wystarczająco dużo wypadków współpracy prawdziwych Polaków z Niemscami aby to pobudzało do myślenia. I to samo dotyczycy udziału Żydów w poczynaniach UB. Tak, byli Żydzi którzy to robili. Ale w dalszym ciągu ogromna większość pracowników UB to bylo Polacy.
Judeopolonia? Tak, było dużo prób stworzenia miejsca na ziemi dla Żydów gdzie nie byliby przśladowani. Czy to był na pewno akt agresji przeciw Polsce?
Antysemityzm na świecie ma tyle lat że obarcznie winą za polski wariant Żydami w UB czy zaangażowaniem w komunizm jest bzdurą. Ten Josek któremu rozłupano głowę siekierą w 1940 nie wiedział nic o Fejginie który w 1948 torturował ludzi. Nawiasem mówiąc czy Fejgin to robił jako Żyd czy jako zwykły przestępca to jest dobre pytanie.
Kordian
Comment
Do Pana Michała Zorzyckiego
Komentarz:12 , sob kwiecień 06, 2013, 12:39:28
Oczekuje Pan wskazania źródeł...nic trudnego.Wystarczy sięgnąć do wiadomości jakie są w internecie..Przesyłam linki ,,,proszę poczytać a może i Pan zrozumie dlaczego Żydów nie da się nie tylko lubić , ale i tolerować.Przesyłam link do procesu gen.Nila
http://pl.wikipedia.org/wiki/August_Emil_Fieldorf

Proszę kursorem najechać na nazwiska sędziów i prokuratorów,niemal wszyscy są pochodzenia żydowskiego (przypadek - czy planowe działanie???)

http://homepage.interaccess.com/~netpol/POLISH/historia/JudPolonia.html

http://tvp.info/informacje/ludzie/hebrajski-drugim-jezykiem-urzedowym-w-polsce/7905690

ten artykuł zostawię bez komentarza .
życzę przyjemnej lektury . Pozdrawiam.
Nie lubię Żydów!!!!
Kordian
Comment
Nie lubię Żydów
Komentarz:11 , pią kwiecień 05, 2013, 06:22:47
Nie tęsknię za żydami , wręcz ich nie lubię i podpisuje się pod opinią profesora Krzysztofa Jasiewicza który uważa że Żydzi sami sobie wyrządzili największą krzywdę.Jak widzę pani Katarzyna Markusz z tym narodem jest związana emocjonalnie i żadne argumenty dla niej nie są ważne.Chętnie pisałaby o Jedwabnem ale o pogromie żydów na Polakach w Nalibokach jakoś pisać nie widzi potrzeby.Już okrzyknęła profesora antysemitą ale o antypolskości żydów milczy.O tym że żydzi witali naszych oprawców kwiatami dnia 17,września1939 roku ,mowa tu o armii radzieckiej też jakoś wiedzieć nie chce. O zapędach stworzenia na terenie Rzeczpospolitej Judeopolonii oczywiście przez żydów nie ma pojęcia. Jakaż to wybiórcza wiedza cechuje tą panią. Myślę że nie powinna pracować jako dziennikarka ....bo więcej z jej pracy szkody niż pożytku ,,, Nie jestem antysemitą ,ale uważam że cała historia Polski i udział w niej Żydów jest zakłamana. Dopóki nie doprowadzi się do równowagi w ocenie postaw , o przyjaźni a raczej o poprawnych stosunkach nie ma co marzyć.Nawet w obecnych czasach wycieczki izraelskie wyjeżdżające do Polski instruuje się że jadą do wrogiego im kraju.Czy potrzeba komentarza??Pani Katarzyno ,,,nie powinna pani tego ukrywać ,,,,Naród żydowski i państwo Izrael jest pani bliższe niż Polska. Próbuje Pani robić czytelnikom wodę z mózgów ,,,ale to już nie działa.....i całe szczęście!!!!
Jax
Comment
Nie lubię żydów
Komentarz:10 , pią kwiecień 05, 2013, 06:05:59
Nie tęsknię za żydami , wręcz ich nie lubię i podpisuje się pod opinią profesora Krzysztofa Jasiewicza który uważa że Żydzi sami sobie wyrządzili największą krzywdę.Jak widzę pani Katarzyna Markusz z tym narodem jest związana emocjonalnie i żadne argumenty dla niej nie są ważne.Chętnie pisałaby o Jedwabnem ale o pogromie żydów na Polakach w Nalibokach jakoś pisać nie widzi potrzeby.Już okrzyknęła profesora antysemitą ale o antypolskości żydów milczy.O tym że żydzi witali naszych oprawców kwiatami dnia 17,września1939 roku ,mowa tu o armii radzieckiej też jakoś wiedzieć nie chce. O zapędach stworzenia na terenie Rzeczpospolitej Judeopolonii oczywiście przez żydów nie ma pojęcia. Jakaż to wybiórcza wiedza cechuje tą panią. Myślę że nie powinna pracować jako dziennikarka ....bo więcej z jej pracy szkody niż pożytku ,,,może praca recepcjonistki w hotelu bardziej by jej pasowała? Nie jestem antysemitą ,ale uważam że cała historia Polski i udział w niej Żydów jest zakłamana. Dopóki nie doprowadzi się do równowagi w ocenie postaw , o przyjaźni a raczej o poprawnych stosunkach nie ma co marzyć.Nawet w obecnych czasach wycieczki izraelskie wyjeżdżające do Polski instruuje się że jadą do wrogiego im kraju.Czy potrzeba komentarza??Pani Katarzyno ,,,nie powinna pani tego ukrywać ,,,,Naród żydowski i państwo Izrael jest pani bliższe niż Polska. Próbuje Pani robić czytelnikom wodę z mózgów ,,,ale to już nie działa.....i całe szczęście!!!!
Michał Zorzycki
Comment
Zazdroszcze patentu na prawdziwą historię;)
Komentarz:9 , wto wrzesień 18, 2012, 06:15:08
Ja nie dotarłem do jednoznacznych źródeł na temat prawdy ale koledze który nie lubi się przedstawiać zazdroszczę, że dotarł do księgi prawdy, gdzie wszystkie prawdy i gówno prawdy zostały opisane:)

Ja się trzymam zasady, że czytam wszystko i sam wyciągam jakieś wnioski, ale o ile łatwiej i prawdziwiej byłoby mieć dostęp do takich źródeł jak ma Pan...

Zazdroszczę i pozdrawiam:)
Anonymous
Comment
Re:
Komentarz:8 , wto wrzesień 18, 2012, 05:32:43
"Zrozumienie Jedwabnego jest dla nas, Polaków, i dla naszego rozwoju istotniejszym zadaniem, niż mord na polskich oficerach w Katyniu. To do Jedwabnego, a nie do Katynia, jak postulowały kręgi prawicowe, powinny być organizowane obowiązkowe wycieczki młodzieży szkolnej."

- Panie Rafale, do Jedwabnego owszem powinny być organizowane obowiązkowe wycieczki młodzieży szkolnej ALE niemieckiej, a NIE polskiej.
Anonymous
Comment
Re:
Komentarz:7 , pon wrzesień 17, 2012, 20:04:47
Bzdura! Historia opisana przez Grossa to stek wyssanych z palca bzdur i każdy myślący oraz znający historię Polak doskonale o tym wie, także skończ waść, wstydu oszczędź. A zwrot zakładający jakoby Polacy byli "potomkami zbrodniarzy" uważam za obraźliwy. Nieznajomość historii się kłania, tudzież celowe jej manipulowanie i przekłamywanie.
czytelnik
Comment
skandal
Komentarz:6 , pią sierpień 31, 2012, 12:22:17
Te zdjęcia pokazują jak zostały niszczone skrzynka elektryczna oraz ściana garażu. Powinna tą dewastacją zająć policja.
Michał Zorzycki
Comment
Re:
Komentarz:5 , śro wrzesień 28, 2011, 14:45:37
Dziękuje za przekierowanie na ten wywiad. Myślałem, że dużo rozumiem.. ale okazuje się, że ciągle dowiaduje się czegoś fundamentalnie nowego.

Podoba mi się, że próbuje Pan również coś ruszyć w Izraelu. Mam nadzieję, że kiedyś skończy się to jakimiś większymi projektami Polsko-Izraelskimi. Chętnie w czymś takim chciałbym uczestniczyć.
Jerry Trymander
Comment
Re:
Komentarz:4 , pon wrzesień 26, 2011, 17:35:26
Drogi Rafale, śledzę twoją działalność od kilku lat i trzymam kciuki za twoje powodzenie. To co mówisz w wywiadzie z Katarzyną Markusz jest lekko szokujące w swojej z polskiej perspektywy odkrywczości. Jako marcowy emigrant uważam że naprawdę rozumiesz istotę tzw. polsko-żdowskiego problemu.
Pozdrowienia
Jerry Trymander, Lund, Szwecja.
Showing comments 1 to 10 of 13 | Next | Last