Dołącz do sympatyków akcji

NAJNOWSZE

05-paź-14 17:37
Dobrodzień (Guttentag)

Za Żydami z przedwojennego Dobrodzienia tęskni moja znajoma- wspaniała, starsza pani...

zobacz...

02-maj-14 19:15
Akcje

W dniach 1-7 lipca 2014 już po raz dziewiąty w Krakowie odbędzie się Szkoła Letnia "Nauczanie o Holokauście" organizowana wspólnie przez Centrum Badań Holokaustu Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Illinois Holocaust Museum and Education Center (Skokie USA), we współpracy z licznymi organizacjami krajowymi i zagranicznymi. Bezpłatny program adresowany jest do nauczycieli, edukatorów i liderów organizacji pozarządowych zajmujących się tematyką Zagłady.

zobacz...

29-kwi-14 05:10
Zary

Urodziłem się Polsce i mieszkałem do dwudziestego drugiego roku mojego źycia. Polska była moją ojczyzną i mój ulubiony kraj.

zobacz...



Rafał Betlejewski

Człowiek dla Żydów.

"Czuję się odpowiedzialny i niejednokrotnie jest mi wstyd, jestem zażenowany, czasami zniechęcony, a zwłaszcza osamotniony."

Rozmowa z księdzem Kościoła Katolickiego Wojciechem Lemańskim, współzałożycielem Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich oraz członekiem Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.

Rafał Betlejewski: Proszę w kilku słowach opisać swoją parafię.

Ksiądz Wojciech Lemański: Parafia w Jasienicy to stosunkowo młoda parafia. Liczy sobie zaledwie 30 lat i obejmuje swoim zasiegiem jedną wioskę: Jasienica. Jestem tu proboszczem od pieciu lat, a przedtem proboszczowałem w Otwocku, gdzie los mnie zetknął z dziejami żydowskich mieszkańców tamtego miasta i ich zagładą.

Rafał Betlejewski: Czy na terenie Waszej parafii mieszkali kiedyś Żydzi? Co ksiądz wie o ich przeszłości i losie?

Ksiądz Wojciech Lemański: Prowadzimy w ramach grupy historycznej poszukiwanie śladów żydowskich w dziejach naszej wioski ale są to raczej ślady sporadyczne, mam tu na myśli przedwojenne i powojenne dzieje tej wioski. Co innego sąsiedni i nieodległy od Jasienicy Tłuszcz, który miał swoją żydowską historię, niezwykle bogatą i niezwykle tragiczną w okresie ostatniej wojny. Dziś ślady tej społeczności są skutecznie zacierane w świadomości mieszkańców, a miejscowe muzeum ziemi tłuszczańskiej nie jest zainteresowane tą problematyką. Jeśli zaś chodzi o żydowskie ślady z czasów ostatniej wojny, to Jasienica okazała się być wioską leżącą na trasie pociągów przewożących Żydów do obozu zagłady w Treblince i to niestety odcisnęło niezatarty ślad na historii tej społeczności.

Rafał Betlejewski: W swoim artykule opublikowanym na portalu Parafii Jasienica pisze ksiądz tak: "Dziś odkrycie tych śladów i pochylenie się nad nimi wymaga wiele trudu, a śmiem twierdzić, że czasami również odwagi." Dlaczego uważa ksiądz, że odkrywanie śladów istnienia Żydów jest ważne i dlaczego wymaga odwagi?

Dla mnie ślady Żydów, to ślady moich braci.

lemanski

Ksiądz Wojciech Lemański: Trudno pisać o czymś, co jest nieprzekazywalne słowami. Dla mnie ślady Żydów, to ślady moich braci. Choć bowiem sam nie jestem Żydem, to czuję, że przynależę do tej samej rodziny i bez względu na to, czy się to komuś podoba, czy nie, tak to właśnie odczuwam i przeżywam. Jeśli pisałem o trudzie pochylania się nad tymi śladami, to dlatego, że sam tego trudu doświadczam. To nie są bowiem ślady, do których drogę wskazują życzliwi świadkowie i czytelne drogowskazy. Tych sladów przychodzi więc szukać, a nie tylko się im przyglądać. Niejednokrotnie te ślady są celowo niszczone, zacierane, wymazywane z pamieci. Niestety bywa i tak, że ślady żydowskiej przeszłości są jednocześnie śladami polskiej nieczułosci a nawet podłości. Wtedy pochylanie się nad nimi może wymagać pewnego rodzaju odwagii. Ja napisałem, że to odkrywanie śladów jest ważne, ale dziś zdaję sobie sprawę, że ważne jest niestety dla nielicznych. Mam świadomość, że przekazanie innym tej wrażliwości jest trudne, czasem bardzo trudne, a czasem wręcz niemożliwe. Wszystkiego tego doświadczyłem i dlatego wiem, co piszę.

Rafał Betlejewski: Zacieranie śladów, o którym ksiądz mówi, wiąże się z działaniem, wymaga pewnej aktywności. Gdyby to była tylko obojętność, mówilibyśmy raczej o erozji, zanikaniu śladów. Jak ksiądz sądzi, z czego może wynikać owo "zacieranie śladów". Kto zaciera te ślady?

Ksiądz Wojciech Lemański: Odpowiedź na to pytanie jest tak złożona, jak różnorodne są owe ślady pozostawione przez społeczność żydowską. Musimy pamietać, że nie mamy tu do czynienia jedynie z wydarzeniami wojennymi ale także bezposrednio powojennymi i późniejszymi. Rok 1968 to wydarzenia wcale nie tak odległe jak tamte wojenne. Niestety w przypadku tych wydarzeń trudno podzielić sie odpowiedzialnością z Niemcami czy Ukraincami. To wcale nie były wydarzenia angażujace nieliczną garstkę uczestników. Była cała masa ludzi popierających te działania przeciwko społeczności żydowskiej, kolejna grupa rozumiejących potrzebę takich działań i wreszcie grono uczestników, dajacych się zauważyć na zdjęciach kroniki filmowej, na zdjęciach z wieców i masówek. Większość tych ludzi żyje do dziś. Mają swoje rodziny, bliskich, znajomych. Jakoś sobie muszą radzić z tą niewygodna kartą swojej historii.

Inny wymiar tej trudności z żydowskimi pamiatkami, to - tak zwane - mienie pożydowskie. Ktoś tam mieszkał, albo i nadal mieszka. Ktos to dewastował, przerabiał, wykorzystywał, zbywał, wynajmował itp. Takim ludziom nawet przedwojenna żydowska nazwa ulicy źle brzmi w uszach i gotowi by zmienić ją na jakąś nutralną albo lub współcześnie zaangażowaną.

Istnieją wreszcie najtrudniejsze ze śladów po społeczności żydowskiej, a mianowicie mogiły Żydów, znane nielicznym, albo wręcz tylko sprawcom mordów.

Pewnie można by jeszcze wspomnieć mienie pozostawione na przechowanie, mienie stanowiące formę zapłaty za uratowanie od Zagłady, pamiątki zabrane z pustych domów i znalezione na podwórkach lub miejscach Zagłady. Każdy racjonalnie myslący nie bedzie miał trudnosci z określeniem tych śladów jako trudnych dla wielu.

Rafał Betlejewski: Jaka była księdza droga do tych przekonań? Czy opinie te wyniósł ksiądz z domu czy też doszedł do nich własnymi poszukiwaniami? Nie jest to przecież wiedza powszechna, która przekazywana jest nam w szkole.

Z lat przedseminaryjnych i seminaryjnych pamiętam tylko jakieś nic wówczas nie znaczące drobne informacje dotyczace Żydów.

Ksiądz Wojciech Lemański: Bardzo trudno tak po prostu opowiedzieć o tej drodze. Ma ona w sobie coś mistycznego, co rozumiem nie jako szczególne natchnienie i powołanie, ale jako tajemnicze prowadzenie bożym natchnieniem. Opowiadałem o tym już niejednokrotnie. Tak realnie rozpoczęło się to od zasłyszanej wieści o wydarzeniach w Jedwabnem. Dla mnie to była oczywista oczywistość. Odczytywałem to jako wezwanie do pokonania ignorancji w tym zakresie ale jednocześnie do postawienia przed soba pytań o moją ewentualną postawę w obliczu podobnych dylematów. Wtedy jeszcze wierzyłem, że dla większości z nas to problem straszliwych zaniedbań edukacyjnych. Albo nikt nam o tym nie mówił, albo też mówił na tyle nieskutecznie, że nic w głowie nie pozostało. Ja z lat przedseminaryjnych i seminaryjnych pamiętam tylko jakieś nic wówczas nie znaczące drobne informacje dotyczace Żydów. W Otwocku zacząłem je układać w jakąś zrozumiała dla mnie całość, niesamowitą, poruszającą, okrutną, niezwykłą, inspirujacą do kolejnych wypraw, poszukiwań, spotkań i poczynań różnego rodzaju. Potem do tych zebranych motywów dołączły strzępy wspomnień rodzinnych, opowiadanych na plebaniach, zasłyszanych w różnych okolicznosciach. No i mnóstwo lektury wspomnień i pamietników. To wszystko oczywiście kropla w morzu, ale dla mnie niezwykle cenna kropla.

Rafał Betlejewski: Wiem o księdza obecności w Jedwabnem i o działalności na rzecz dialogu polsko-żydowskiego. Wspomniał ksiądz o ignorancji. Proszę powiedzieć, czy według księdza współcześnie polski stan ducha można określić jako ignorancję w kwestiach relacji polsko-żydowskich oraz naszej przeszłości czy też raczej jako antysemityzm czyli racjonalną, ukierunkowaną niechęć i wrogość do Żydów?

Ksiądz Wojciech Lemański: Kiedyś byłem przekonany, że to kwestia niewiedzy, braków edukacyjnych, bardziej lub mniej zawinionej ignorancji. Dziś przychylam się raczej ku diagnozie ignorancji z wyboru. Tak jest dla bardzo wielu latwiej zmierzyć się, a raczej nie mierzyc się, z tą problematyką. Ta zawiniona ignorancja dotyczy niestety osób odpowiedzialnych za kształt programów edukacyjnych, wykładowców w seminariach duchownych i na uniwersytetach, biskupów i polityków. Być może to dałoby się zaliczyć do postaw antysemickich, ja raczej określam to terminem chowania głowy w piasek i udawania, że po wyrzuceniu termometru, stan gorączkowy nie będzie taki dotkliwy.

Rafał Betlejewski: Jakie książki były dla księdza najważniejsze na tej drodze wychodzenia z ignorancji? Jakie mógłby polecić?

Ksiądz Wojciech Lemański: Rozpoczęło się od książki Perechodnika o Żydach otwockich i Grossa "Sąsiedzi". Potem były dziesiątki wspomnień i pamiętników, które są cenne przez swoją autentyczność i dlatego trudno tu o jakąś klasyfikację. Mnie są szczególnie bliskie książki Grynberga, Hanny Kral, Edelmana. Szczególnie przemówiły do mnie wspomnienia Schonkera - Dotkniecie anioła. Oczywiście nie sposób zatrzymać się na samych wspomnieniach. Dla mnie nieodzowne jest studiowanie opracowań o miejscach Zagłady, o katach, o Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, o gettach i nauczaniu Koscioła o Żydach. Dla mnie, jako katolickiego księdza, mocne oparcie stanowią liczne wypowiedzi na ten temat, które padły z ust Jana Pawła II.

Rafał Betlejewski: Z jakimi reakcjami spotyka się ksiądz w swojej pracy, gdy porusza te tematy? Jaka jest reakcja kościoła, duchownych, jaka jest reakcja parafian?

lemanski jedwabne

Kościół w Polsce jest dokładnie taki, jak społeczność, która ten Kościół tworzy. Wszystkie postawy, obawy, ignorancja, podejrzliwość, wrogość, o których już pisałem, są również obecne w kościele.

Ksiądz Wojciech Lemański: Jeśli czytał Pan artykuł w Newsweeku z zeszłego roku “Kolekcjoner ostów”, to reakcje ludzi kościoła, nie powinny być dla Pana tajemnicą. Kościół w Polsce jest dokładnie taki, jak społeczność, która ten Kościół tworzy. Wszystkie postawy, obawy, ignorancja, podejrzliwość, wrogość, o których już pisałem, są również obecne w kościele.

W ciagu tych ostatnich ponad dziesięciu lat, nie spotkałem w swoim otoczeniu duchownych, którzy podzielaliby moje przekonania w tych kwestiach.

Spotykam się czasami z przejawami wrogości, również w tych szeregach, ale najbardziej rozpowszechnione jest traktowanie mnie jako owładniętego chorobliwą skłonnością w tym kierunku. Ostracyzm z tego powodu stawał się njejednokrotnie moim udziałem. Jeśli zaś chodzi o ludzi świeckich, to widząc we mnie nienajgorszego chyba człowieka i księdza, potrafią odnieść się z życzliwością do tej mojej działalności i nieliczni nawet się przyłączają. Nie ukrywam swoich przekonań na ambonie i w szkole gdzie uczę, ale też ich nie propaguję otwarcie i jednoznacznie. Nikogo nie namawiam i nie ciągnę za sobą. Jednocześnie niektóre inicjatywy podejmowane w tej dziedzinie na terenie parafii znalazły powszechnie pozytywny odbiór. Pewnie obiektywniej byłoby porozmawiać z tymi parafianami i tymi księżmi.

Rafał Betlejewski: Widzę niezwykłe podobieństwo w naszych historiach. Rzecz jasna ksiądz musiał stawić czoło znacznie wiekszej presji otoczenia niż ja, jednak opis stanu wyjściowego, sposób wychodzenia z ignorancji, przypomina mi moją własną drogę co do joty. Przeczytałem artykuł z Newsweeka i potwierdza on tylko to, czego mogłem się spodziewać. Smutne to bardzo. Współczuję i podziwiam księdza jednocześnie. Boleję bardzo nad stanem świadomości w polskim kościele, gdyż sam kiedyś uważałem się za jego część. Dziś jestem bardzo rozczarowany jego postawą. Wyznaję zasadę, że "winy naszych ojców nie spadają na nas pod warunkiem, że nie chcemy się ich wyprzeć". Niestety widzę, że w wielkiej części to wyparcie się win powoduje, że owe winy spadają na nas jako na naród. Ja tego nie chcę ani dla siebie, ani dla swoich dzieci.

Proszę powiedzieć, jak ksiądz postrzega Jana Tomasza Grossa i jego książki?

Ksiądz Wojciech Lemański: Znam chyba wszystkie jego książki. Największe wrażenie zrobili na mnie Sąsiedzi. Może to za sprawą odkrywania dla mnie zupełnie nieznanej karty z historii. "Strach" trafił już we mnie na człowieka, który wszystkie podnoszone w tej książce fakty znał, a interpretację potrafię sam sobie wypracować. Podobnie ma się rzecz ze "Złotymi żniwami". Książki o zesłańcach oraz "Upiorna dekada" uważam za bardzo ciekawe. Autora cenię za odwagę stawiania bardzo trudnych kwestii. Myślę, że swoimi kolejnymi publikacjami i towarzyszącymi im wystapieniami skutecznie inicjuje ogolnopolski ferment. Wkładanie kija w mrowisko sprawia, że trudno wobec podnoszonych przez autora problemów pozostać obojętnym. Słyszę te spory, staram się śledzić zainicjowane publikacjami dyskusje i przy okazji dowiaduję się, kto w moim otoczeniu jakie w tych kwestiach ma poglądy. Uważam, że dyskusje zainicjowane przez Grossa sprawiają, że postawy antysemickie, ksenofobiczne, wrogie, uzewnetrzniają się i przez to łatwiej przewidzieć, z której strony spodziewać się ataku, z której można liczyć na neutralna obojetność, a czasem (niestety bardzo rzadko) ujawnia się ktoś, podobnie do nas myślący.

Rafał Betlejewski: Zapytam wprost: Czy istnieje międzynarodowy spisek żydowski, dążący do zniszczenia Polski, podporządkowania sobie jej rządu, uczynienia z Polaków parobków, zagarnięcia 60 miliardów dolarów odszkodowań, którego Jan Tomasz Gross jest agentem?

Ksiądz Wojciech Lemański: Tym razem chyba się Panu pomyliło coś w poczcie adresowej. Jesli chce Pan porozmawiać o spiskach i to o zasiegu ponadnarodowym do odsyłam do panów Świtonia, Kobylańskiego, Bubla, ewentualnie o. Rydzyka. Proszę wybaczyć ale poziom magla zupełnie mi nie odpowiada. Ja mam zamiar pochylać się nad grobem jednego choćby bezimiennego Żyda, bo uważam go za brata. Dla mnie tamte słowa o braterstwie z Żydami, wypowiedziane przez Jana Pawła II, tyle właśnie znaczą. A to, czy ktoś sie upomni o odpowiedzialność za jego smierć, zapyta o zagrabione mu mienie i ewentualnie zechce komuś w związku z tym Żydem odebrać spokojny sen i nieprawnie przypisywane mu społeczne uznanie, to mnie specjalnie nie interesuje.

Rafał Betlejewski: No tak, ale przyzna ksiądz, że takie treści rozpowszechniane są z radia Maryja, oraz w książkach, które rozdaje się pod kościołami Katolickimi. Podobne rzeczy mówiono z ambony w Jedwabnem. Dlatego księdza o to pytam.

Ksiądz Wojciech Lemański:
Odpowiadam: nie jestem słuchaczem tego radia, przed moim kościołem, to znaczy w parafii gdzie jestem proboszczem, nikt takich książek nie rozprowadza, nie jestem również proboszczem w Jedwabnem i nie głoszę takich rzeczy z ambony, a poza tym nie jestem rzecznikiem Konferencji Epsikopatu Polski i dlatego nie wypowiadam się w imieniu całego Koscioła w Polsce. Tak, to jest również mój Kościół, ale jak to już wcześniej napisałem, zdaję sobie sprawę, że zwłaszcza w kwestii stosunku do zagłady Żydów, jak i w kwestii dialogu z Żydami należę raczej do stosunkowo nielicznej grupy w tym Kościele. Może kiedyś to się zmieni. Gotów jestem opowiadać o parafiach, w których ja pełniłem lub pełnię funkcję proboszcza. To moja działka, którą staram się uprawiać zgodnie z nauką Kościoła, a jednocześnie zgodnie z moimi przekonaniami. Za tę działkę biorę na siebie odpowiedzialność i nie zamierzam się od niej uchylać.

Rafał Betlejewski: Czy będąc księdzem katolickim nie czuje się ksiądz odpowiedzialny za słowa i opinie rozpowszechniane przez duchownych oraz za ich postawę w obliczu Zagłady, a także - współcześnie - w obliczu ujawniania prawdy o Zagładzie? Czy da się z tego wyabstrachować te kilka gestów Jana Pawła II i zamknąć oczy na całą masę ludzi, którzy aktywnie szkalują Żydów i utwierdzają paranoiczne wizje w społeczeństwie polskim?

Ksiądz Wojciech Lemański: Tak, czuję się odpowiedzialny i niejednokrotnie jest mi wstyd, jestem zażenowany, czasami zniechęcony, a zwłaszcza osamotniony. Wydaje mi się, że całą moją działalnością a zwłaszcza postawą, pokazuję, że nie zamykam oczu ani na to zło, ani na głupotę, ani na złą wolę, ani na bezczynność i nieobecność ludzi Kościoła w tych miejscach i tych problemach. Nie zamierzam udawać Rejtana, ale myślę że droga wyniesionego na ołtarze księdza Bernarda Lichtenberga, jest konkretnym dowodem, że można pozostać wiernym zarówno Kościołowi jak i tej "pro-żydowskiej" wrażliwości. Nie zamierzam odchodzić z kościoła, ale również nie mam zamiaru rezygnować z tego rodzaju aktywności, o której toczy się ta nasza rozmowa.

Rafał Betlejewski: Czy nie uważa ksiądz, że przenoszenie problemu antysemityzmu kościoła w Polsce na wymiar indywidualnej relacji do Żydów, o której ksiądz mówi, nie jest jednak pewną ucieczką od zagadnienia, umyciem rąk - ja jestem bez winy, a wy róbcie jak uważacie? Czy nie powinniśmy jednak zacząć domagać się od instytucji kościoła jakiejś całościowej zmiany, innej organizacji edukacji księży, odniesienia się do sprawy bardziej systemowo?

Ksiądz Wojciech Lemański: Nie zamieściłem w moich odpowiedziach na pańskie pytania tezy o tym, że jestem bez winy. Nie zrobiłem tego i nie mogłem tego zrobić, bo ciąglę drżę na myśl, jak bym sie zachował postawiony w tamtych realiach. Mam na myśli realia Polski przedwojennej, casu okupacji i lat bezpośrednio po wojnie. To że dziś staram sie indywidualnie zachowywać w tych relacjach po ludzku, po chrzescijańsku, to chyba jedyny wymiar, za który każdy z nas ponosi całkowitą odpowiedzialność. Stopień oddziaływania na innych, jak pan zapewne zauważa, nie zależy od wysokosci ambony, z której przemawiamy, ani też od wielkosci audytorium. Młynarski spiewał - Róbmy swoje.

Druga część zarzutu postawionego przez pana, również mija sie z rzeczywistością. Gdzie pan wyczytał w moich słowach wezwanie, czy choćby przyzwolenie, by inni robili, co zechcą. Między propagowaniem takiej postawy, a zgodą na wolne wybory ludzi z naszego otoczenia, jest ogromna różnica. Czy w środowisku nasiąkniętym antysemityzmem - z różnych powodów - ksiądz taki, jak ja, powinien zmieniać te uguntowane przez pokolenia postawy, czy też powinien odejść? Ja uważam, że jest trzecia droga, nie ukrywając swoich przekonań, dążyć do zmiany mentalności, zachowań i postaw. To długotrwała droga, ale chyba skuteczniejsza niż agresywna akcyjność. Gwałtowne działania utrwalają raczej skrajne postawy, niż je zmieniają. Medialne akcje mogą się przyczynić do przezwyciężenia ignorancji ale wydaje mi się, że po kampaniach wokół Jedwabnego, pogromu kieleckiego i ostatnio wokół "Złotych żniw", ludzi którzy nic nie wiedzą, jest już wokół naprawdę niewielu.

Co do domagania sie od Kościoła jakiejś całościowej zmiany, to może głupio zapytam, ale do kogo chciałby sie pan z takim apelem zwrócić? Przecież ludzie Kościoła to ludzie wyrośli na tej ziemi, pośród krzewiacych się tu od pokoleń przesądów, uproszczeń, oskarżeń i usprawiedliwień. Wielu z nich słyszy o grzechu antysemityzmu, nawet w ramach katechizacji potrafi o tym nauczać, a jednocześnie wierzy głęboko, że Żydzi są sami sobie winni, albo że jakoś sobie na takie traktowanie zasłużyli. Bardzo bym chciał, by w seminariach duchownych były dobrze prowadzone zajęcia na temat Żydów, antysemityzmu, Holokaustu i dialogu z ludźmi innych przekonań. Chcieć to jedno, a rzeczywistość aż skrzeczy.

Rafał Betlejewski: Co w tej sytuacji powinniśmy więc robić? Jak wpłynąć na jej zmianę?

Ksiądz Wojciech Lemański:
Na to pytanie nie ma jednej zobowiązującej odpowiedzi. Ja próbuje to pytanie stawiać sobie niemal przy każdej okazji. Czasem odpowiedź jest taka, czasem inna, czasem "ręce opadają", czasem pustka w głowie i pustka wokoło mnie. Poszukiwanie sposobów reagowania, zależne jest przecież od naszej wrażliwosci, od możliwości reagowania, od sprawności z jaka udaje się nam funkcjonować. Po tych ponad dziesieciu latach uczę się cierpliwości. Akcyjność na tym polu zamiast owoców pozostawia raczej niesmak i zniechęcenie. Czytam to, co ksiądz Twardowski napisał dziesiatki lat temu o Januszu Korczaku i grzeję się przy tych słowach. Takie pojedyncze płomyki więcej znaczą dla mnie niż mrożące krew w żyłach tyrady hierarchów na te tematy. Czy sprawiedliwi organizowali się w jakiś ruch społeczny, zawiązywali stowarzyszenia i organizowali kongresy? Oni po prostu byli ludźmi dla Żydów. Ja dzis też staram się być człowiekiem. Może to wszystko, na co mnie dziś stać.

                                                     

Napisz komentarz

Pola oznaczone * muszą zostać wypełnione.


If you have trouble reading the code, click on the code itself to generate a new random code.
 
Ylva
Comment
Re:
Komentarz:6 , nie czerwiec 08, 2014, 23:11:15
Księże Lemański, jeśli głosi ksiądz prawdę to proszę mi choćby dla przykładu wskazać te karczewskie domy wsparte niby na podmurówce z żydowskich nagrobków i te warzywne grządki niby wydzielone od ścieżek zwieńczeniami macew? Proszę o geolokalizację! Nie uwierzę dopóki nie zobaczę! Szczerze powiedziawszy nie wydaje mi się żeby mieszkańcy tej okolicy byli na tyle ułomni mentalnie, by wykorzystywać czyjekolwiek nagrobki w celach gospodarczo-budowlanych. Nie wiem doprawdy czemu ma niby służyć ta niestrudzenie szerzona przez księdza ostatnimi czasy nagonka, której obiektem stali się okoliczni mieszkańcy byłej parafii i zdaje się ogólnie Polacy, ale mnie się ona osobiście absolutnie nie podoba. Jeśli już wysnuwa ksiądz jakiekolwiek oskarżenia to powinny być one rzeczowo uargumentowane, a nie formułowane na zasadzie "widziałem kiedyś gdzieś coś u kogoś, co (jeszcze inny) ktoś mi wskazał". Dlatego ja się pytam gdzie konkretnie? U kogo dokładnie? Kim były osoby wskazujące? Kiedy rzecz miała miejsce, itd.? Inaczej takie posądzenia nie mają sensu ani racji bytu.
Michał
Comment
Re:
Komentarz:5 , pią wrzesień 09, 2011, 22:27:05
Piękna postawa. Popieram.
Szczęść Boże dla ks. Wojciecha.
Kamil Kmak
Comment
Re:
Komentarz:4 , śro sierpień 10, 2011, 15:05:38
Ks. Lemański to piękny przykład prawdziwego chrześcijaństwa w duchu JP2.
Może warto też przywołać śp. abp Życińskiego, który w kościołach całej diecezji lubelskiej odprawiał Msze za pomordowanych Żydów i odwiedzał, nieco ostentacyjnie, kirku...ty w celu modlitwy. Z tego powodu pisano o nim i ciągle pewnie pisze się w kręgach radiomaryjnych "Żydziński".
http://wyborcza.pl/1,75515?,9123826,Niezwykla_inicjat?ywa_abp__Zycinskiego.html
GrzTCn
Comment
Re:
Komentarz:3 , śro sierpień 10, 2011, 05:54:41
Witam,

Dzięki za ten wywiad. Ksiądz należy do mniejszości w środowisku katolickim, ale nie jest sam! Szacuneczek dla księdza
TomaszB
Comment
Re:
Komentarz:2 , śro czerwiec 01, 2011, 21:46:23
Bardzo piękny głos katolickiego księdza. Szkoda, że odosobniony (w wielu zakrystiach, niestety, nadal straszy się ministrantów żydami i masonami).
Niech Ksiądz nie ustaje w tym, co robi. Jak mawiał Marek Edelman: Nieważne, czy dojdzie się do celu. Ważne, aby iść zawsze po słonecznej stronie...
Ja też staram się tego trzymać i na swoim poletku również robię, co mogę.

Pozdrawiam!
Witold Liliental
Comment
Rozmowa z ks.Lemanskim
Komentarz:1 , śro czerwiec 01, 2011, 16:42:11
Ksiadz Lemanski jest wspanialym czlowiekiem i swoim przykladem - spokojnym, bez glosnych akcji -osiaga zmiane mentalnosci w swoim najblizszym srodowisku. On nie musi i nie powinien robic wiecej, niz robi. Ale media , te normalne, uczciwe, powinny wiecej o nim pisac. Sa ludzie uczciwi poza Jasienica, myslacy, szukajacy prawdy i zarazem szukajacy slow potwierdzajacych ich przemyselnia. On czekaja na takie madre slowa. Bardzo dobrze,ze ta rozmowa ukazala sie. Powinno sie ja pzredrukowywac w Interncie na roznych portalach.